« Inne | Strona główna | Szwecja »

Archiwa kategorii Polska

Gorce były zupełnie puste

Opublikował Marcin, sobota, 24 kwietnia, 2010 16:04.10

Gorce Gorce Gorce Gorce Gorce © Piotr

... kilka dni przed Wielkanocą. Przez dwie noce byliśmy jedynymi gośćmi w terminalu na Turbaczu.

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 17:44.21

Norgas Innovation

Opublikował Marcin, niedziela, 22 listopada, 2009 8:24.29

Niedalej jak w kwietniu tego roku Gdańska Stocznia Remontowa dostarczyła holenderskiemu armatorowi gazowiec Coral Methane przystosowany jednocześnie do przewozu skroplonego gazu ziemnego (LNG), gazolu (LPG) i etylenu. To pierwszy zbudowany w Europie i jeden z pierwszych zbudowanych na świecie gazowców tego typu.

Tymczasem 15 listopada miał miejsce chrzest podobnego statku zbudowanego w Chinach. Gazowiec, zbudowany dla norweskiego armatora Skaugen, otrzymał nazwę Nordic Innovation. Kadłub powstał w Taizhou Wuzhou Shipbuilding Industry, natomiast zbiorniki i cała instalacja ładunkowa została wyprodukowana i zamontowana w kadłubie przez Shenghui Gas Chemical Systems Co. Ltd w Zhangjiagang. SGCS jest spółką joint venture, w której Skaugen jest głównym udziałowcem.

Nordin Innovation
Zdjęcie: eworldship

Przeznaczenie statku jest identyczne jak Coral Methane. Jednostka będzie zaopatrywać w gaz skandynawskich odbiorców nie mających dostępu do rurociągów. Skaugen zamówił w Chinach łącznie 10 tego typu jednostek. Gazowiec z Remontówki pozostaje jak na razie rodzynkiem.

Lech Walesa Airport gotowy na Euro 2012

Opublikował Marcin, wtorek, 08 kwietnia, 2008 9:50.46

Opóźniony Wizzair z Göteborga (14.15) zmieścił się w hali przylotów, gdzie 2 strażników granicznych uskuteczniało strajk włoski. Pasażerowie Wizzair-u ze Sztokholmu (14.30), Dortmundu (15.00) i SAS-u z Kopenhagi (15.20) tłoczyli się w oczekiwaniu na odprawę na płycie lotniska, która jest wystarczająco duża, żeby pomieścić wszystkich chętnych do obejrzenia Euro2012 w Gdańsku.

Z Gazety Wyborczej: Nawet co piąty Polak wracający z emigracji może nie poradzić sobie psychicznie z otaczającą go rzeczywistością.

Edytowano : wtorek, 08 kwietnia, 2008 9:56.26

Jak donosi China Daily

Opublikował Marcin, poniedziałek, 21 maja, 2007 7:03.24

China Daily w krótkiej notatce poinformował, cytując Wprost, że polski premier nie ma konta bankowego i trzyma pieniądze na koncie mamy.

Premier z mamą

Szczupłość miejsca nie pozwoliła chińskiemu dziennikarzowi przybliżyć motywów decyzji naszego premiera (Nie chcę dopuścić do sytuacji, że ktoś bez mojej wiedzy wpłaci na mój rachunek jakieś pieniądze, a na drugi dzień przeczytam o tym w gazecie). Może i dobrze, że nie próbował tego tłumaczyć. Wątpliwe jest, aby ktokolwiek z czytelników ChinaDaily był w stanie to zrozumieć. Zwłaszcza miejscowi politycy, którym, jak wskazują różne szeroko publikowane analizy, bez przerwy ktoś coś na konto wpłaca. I bardzo rzadko się o tym czyta w gazetach, a już na pewno nie następnego dnia. Zresztą głębsza analiza polskiej sytuacji mogłaby wywołać u chińskiego czytelnika niejakie wątpliwości, czy demokracja w stylu zachodnim to na pewno najlepszy system polityczny na świecie. Skoro, jak się okazuje, władzę w europejskim kraju, który musi się na gwałt modernizować aby nadgonić wszelkie cywilizacyjne zapóźnienia, może objąć człowiek, który woli z cywilizacją, z absurdalnych zupełnie powodów, nie mieć do czynienia.

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 21:13.48
Opublikował Marcin, czwartek, 08 marca, 2007 1:21.21

jeśli jest we mnie ludzka dusza
tchnij ją w nową kukłę i baw się nią

ludzka dusza  

Ostatnimi czasy jedyne godne odnotowania informacje z kraju, to te o odejściu kolejnych ludzi. A reszta? Ech ...

Edytowano : poniedziałek, 17 stycznia, 2011 5:37.19

Kwas

Opublikował Marcin, niedziela, 25 lutego, 2007 0:19.37

Rozbitą jarzeniówkę ze zniszczonej lampy, którą kazałem wymienić podczas inspekcji, wyrzucił na jedną z wielu kup śmieci, rosnących przy placu montażowym. Szef kontroli i kilka innych osób przyglądało się temu zupełnie obojętnie, jakby to nie był ich zakład. Całe to miejsce zaczynało powoli przypominać wysypisko.

Kupa śmieci

Nie będzie głosów oburzenia. Przypomniało mi się, że gdy pracowałem jeszcze w Polsce, przyszedł do mnie do biura szef produkcji jednej z najlepszych podobno i najbardziej profesjonalnych polskich firm zajmujących się pasywacją konstrukcji ze stali nierdzewnej. Robili u nas sporą robotę, no i zostało im sporo kwasu, który powinni byli zutylizować. Zapytał się, czy może to wszystko zlać do kanalizacji burzowej u nas w stoczni.

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 19:45.38
Opublikował Marcin, piątek, 26 stycznia, 2007 1:51.21

Ryszard Kapuściński [']

Już dawno chciałem coś o nim napisać. Zdjęcie, które ilustruje ten wpis, zrobiłem 11 listopada zeszłego roku.

Do pierwszego wyjazdu do Chin przygotowywałem się dosyć długo. Wziąłem kilka książek o Chinach, ale także Podróże z Herodotem. I nie ma chyba lepszej lektury dla człowieka rzuconego na drugi koniec świata.
W każdą następną podróż do Azji brałem jedną jego książkę. Jakoś tak wyszło, że tym razem, nie mam ze sobą żadnej. Nie wiem dlaczego. Ale zamówiłem w zeszłym tygodniu w Merlinie Lapidaria I-III. Pojedzie następnym razem.

Szachinszach  

Edytowano : poniedziałek, 17 stycznia, 2011 5:37.58

95 tysięcy ton wieprzowiny klasy E (masa poubojowa ciepła)

Opublikował Marcin, środa, 03 stycznia, 2007 19:22.29

Jednym z etapów rosyjskich przygotowań do eksploatacji przebogatych złóż ropy i gazu, znajdujących się pod skutym lodem Oceanem Arktycznym, jest budowa specjalistycznej floty. Samsung Heavy Industries otrzymał zlecenie na zaprojektowanie i budowę trzech specjalistycznych tankowców-lodołamaczy dla rosyjskiego państwowego armatora Sovcomflot. To niespotykany dotychczas typ tankowca, mający mieć możliwość łamania lodu o grubości do 1,57 metra przy temperaturze do -45°C oraz poruszania się w dowolnym kierunku, w przypadku gdyby został uwięziony w zatorze lodowym. Statki mają mieć pojemność 70 tysięcy ton, a cenę za jeden statek ustalono na 142 mln USD, to znaczy około 3 razy więcej niż za standardowy tankowiec tej wielkości.
Rosjanie oceniają, że do 2012 roku będą musieli wprowadzić do eksploatacji 38 tego typu tankowców. W celu budowy pozostałych 35 jednostek rosyjski rząd zaproponował Samsungowi stworzenie spółki. Część z nich ma być wybudowana w rosyjskich stoczniach.

Icebreaking tanker
Zdjęcie: Digital Chosunilbo

Patrząc na to z polskiej perspektywy należy powiedzieć, że jeden taki statek stanowi równowartość około 95 tysięcy ton wieprzowiny klasy E (masa poubojowa ciepła wg cen podawanych przez Ministerstwo Rolnictwa) wyprodukowanych przez małorolną ostoję polskości, wartą wszelkich możliwych dotacji z pieniędzy podatników. Okazuje się również, że kilogram takiego statku jest jedynie dwa razy droższy niż kilogram wieprzowiny klasy E. To potwierdza słuszność obranej wiele lat temu i konsekwentnie podtrzymywanej przez wszystkie kolejne rządy drogi rozwoju polskiej gospodarki. Wyprodukowanie kilograma wieprzowiny wymaga zdecydowanie mniejszych kwalifikacji niż zaprojektowanie i wybudowanie kilograma statku, co w sytuacji zapaści polskiej nauki i szkolnictwa jest szalenie istotne. Ponadto znakomita część polskich elit politycznych zna się świetnie na wieprzowinie. A na statkach lub czymkolwiek innym wcale.

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 21:24.50

Skojarzenia

Opublikował Marcin, czwartek, 28 grudnia, 2006 17:07.29

...
- No to właściwie z czego ta twoja Polska jest znana? - zapytał pomiędzy jednym a drugim kęsem kimchi.
Szalenie trudne pytanie, na które próbowałem odpowiedzieć już wiele razy. Prawie nikt w Azji nie ma z Polską żadnych skojarzeń.
- Wiesz, prezydentem i premierem u nas są bliźniacy jednojajowi.
- Aaaaaaaaaaaaaaaa, teraz sobie przypomniałem, czytałem o tym w gazecie.

...

Pięćdziesiąt kilometrów na północ od naszej knajpy, za strefą zdemilitaryzowaną, tysiące północnokoreańskich żołnierzy celowało do nas z artylerii. Podobno są w stanie wystrzelić pół miliona pocisków na godzinę. Nikt się tym nie przejmował ...

Seul

Edytowano : poniedziałek, 17 stycznia, 2011 6:05.16

Wesołych Świąt!

Opublikował Marcin, niedziela, 24 grudnia, 2006 9:55.03

Xmas  

Edytowano : poniedziałek, 17 stycznia, 2011 5:39.26

Kolejny szczery człowiek

Opublikował Marcin, sobota, 02 grudnia, 2006 10:40.36

Szczerość wywiadu, jakiego swego czasu udzielił Rzeczpospolitej były wiceminister finansów Mirosław Barszcz, była przed długi czas nie do pobicia. Ale mamy chyba nowego lidera, pan Robert Gwiazdowski, członek Rady Nadzorczej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w wywiadzie dla najnowszego numeru tygodnika Najwyższy Czas! (numer z 02.12.2006).

- Należy przyznać, że mówi Pan publicznie słowa, których nie wszyscy chcą słuchać, na przykład ostrzega Pan, jako członek Rady Nadzorczej ZUS, żeby nie liczyć na emerytury z tej instytucji.
- Moje słowa, żeby nie liczyć na emerytury z ZUS wywołały gdzieniegdzie zdumienie i agresję. Można te reakcje zrozumieć, gdyż politykom udało się wmówić ludziom, że są "ubezpieczeni", a płacąc "składki", "oszczędzają" na własne emerytury. Tymczasem pieniążki, które co miesiąc pod przymusem i groźbą kary pozbawienia wolności, są pobierane od ludzi pod mylącą nazwą "składki ubezpieczeniowej", są po prostu ordynarnym podatkiem celowym, przeznaczanym prawie w całości nie na przyszłe emerytury, tylko na wypłatę świadczeń dla aktualnie je otrzymujących emerytów i rencistów.
W związku z tym z ZUS-ie nie ma w ogóle żadnych pieniędzy. Nie ma ich też w Otwartych Funduszach Emerytalnych. Te instytucje nie mogą ich inwestować za granicą. Nie mogą też kupować nieruchomości w Polsce. Dlatego na wzroście cen polskich nieruchomości zarabiają emeryci holenderscy i niemieccy, bo ich fundusze emerytalne mogą inwestować bezpośrednio w nieruchomości w Polsce i właśnie to robią.
- W co inwestują nasze Otwarte Fundusze Emerytalne?
- 60 procent środków, które ZUS przekazuje do OFE, lokują one w "bezpiecznych" i "dobrze oprocentowanych" obligacjach skarbowych. A skarb państwa przekazuje je z powrotem do ZUS, żeby starczyło na dzisiejsze wypłaty. A i tak nie starcza, więc ZUS zaciąga kredyt komercyjny w bankach!!!

Ciekawym ile rocznie kosztuje obsługa tej całej kołomyi?
Chyląc czoła przed godną szacunku szczerością wypowiedzi pana Gwiazdowskiego, wyrażam też przekonanie iż nie wywoła ona żadnej reakcji. A to dlatego iż nie poparł on swoich tez dowodami wygrzebanymi w szafie Lesiaka, nie zdemaskował również przy tej okazji żadnego agenta SB, lub WSI działającego w ZUS-ie. Jednym słowem, nawet nie zająknął się o sprawach dla przyszłości kraju naprawdę najważniejszych.

Edytowano : sobota, 02 grudnia, 2006 11:35.20

Wielki nieznajomy Sternik

Opublikował Marcin, poniedziałek, 13 listopada, 2006 23:20.56

Nieznajomość najnowszej historii Chin wśród Chińczyków bywa zdumiewająca. Nawet wśród tych wykształconych. Nie mam ambicji uświadamiania tutaj kogokolwiek, jednak czasami przy kieliszku 56% BaiJiu, rozpoczynają się dziwne dyskusje, krążące wokół tysięcy lat chińskiej historii oraz dawnej i przyszłej świetności tego narodu, rzadziej teraźniejszej mizerii. W przypadkowej knajpie nie ma się czego obawiać, zwłaszcza rozmawiając po angielsku. Pomimo tego większość ludzi wygłasza peany na cześć Wielkiego Sternika, klepiąc oficjalne formułki, że w 70% dobry, a w 30% zły. Europejska interpretacja tej historii przyjmowana jest z lekkim niedowierzaniem. Rzadko spotyka się ludzi obytych w świecie, którzy mają pojęcie, co tak naprawdę się tutaj wydarzyło. Ale nawet oni nie rozmawiają zbyt chętnie na ten temat.
Panuje swoisty paxchina: Wybierzmy przyszłość! Wszyscy potulnie zajęci robieniem pieniędzy, zgodnie z wytycznymi z Pekinu, nie oglądają się wstecz. Niezależnie od tego jak straszne to może robić wrażenie, z perspektywy 100 piętra JinMao Tower w Szanghaju wygląda na to, że ta taktyka nie da wielu szans na odniesienie sukcesu pewnemu małemu krajowi ze środkowej europy. Krajowi, którego przywódcy nie mając żadnego pomysłu na przyszłość, zagrzebali się po tyłek w przeszłości. Bełkocząc coś przy tym po polsku, bo po angielsku nie potrafią sklecić nawet pozdrowienia. Nie mówiąc już o napisaniu emaila. Zanim się z tego wygrzebiemy, będziemy już importować stąd wszystko, eksportując nic, bo węgiel mają swój, a jogurtów nie lubią.

10 Mao

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 19:23.07

O prenumeratach elektronicznych rzecz to

Opublikował Marcin, środa, 11 października, 2006 20:03.59

Przepuszczałem kiedyś straszne pieniądze na gazety i magazyny. Prasa codzienna dzień w dzień, ulubiony magazyn motoryzacyjny, dwa komputerowe, coś tam o militariach, magazyn dla mężczyzn, opiniotwórcze tygodniki. Zacząłem się trochę ograniczać, gdy skontastowałem że wystarcza mi jedynie czasu aby część z nich przekartkować i że zarzuciłem zupełnie czytanie książek. Ale brak prasy to zawsze była jedna z większych niedogodności długich wyjazdów.
Na obczyźnie codzienną prasę od biedy może zastapić portal Gazeta.pl, który, w przeciwieństwie do na przykład Rzeczypospolitej, publikuje wszystkie teksty jakie ukazują się w papierowym wydaniu Gazety Wyborczej i większość z dodatków (swoją drogą, ciekawe jak długo jeszcze to wszystko będzie dostępne za darmo).
Z magazynami natomiast był początkowo kłopot. Ale gdzieś na początku 2005 roku (byłem wtedy akurat w Chinach) Axel Springer Polska uruchomił prenumeratę elektroniczną, między innymi Newsweeka. To już było coś, chociaż specjalnie nigdy nie przepadałem za Newsweekiem, ze względu na pewną ogólnikowość tego tygodnika. Poruszają mnóstwo tematów, w żaden się specjalnie nie zagłębiając. No ale na bezrybiu i Newsweek rybą. To były złote czasy, wszystko przychodziło w zupełnie niezabezpieczonych pdf-ach, które można było drukować i kopiować a do czytania wystarczał zwykły Acrobat Reader, bez żadnych nakładek. Ale to co dobre nie może trwać wiecznie, także gdzieś na początku 2006 roku wprowadzono zabezpieczenia. Konieczne było zainstalowanie czytnika e-wydań, który to gryzł się jakoś z moim systemem operacyjnym. Jako że moja prenumerata akurat się kończyła, poza tym wracałem właśnie do kraju, więc już nigdy jej nie przedłużyłem.

Ale w tym czasie działał już Netpress, wykorzystujący system ZinioReader, który to, jak rozumiem, pretenduje do roli standardu w elektronicznej dystrybucji czasopism. Oferta na samym początku była dosyć biedna, teraz jest już lepiej. Można między innymi prenumerować Politykę, co mnie cieszy niezmiernie. Sam ZinioReader działa raczej bezproblemowo. Irytujące jest totalne zabezpieczenie przed drukowaniem, nie można nawet zrobić zrzutu ekranu kombinacją klawiszy Ctrl+PrtSc. Natomiast można przeglądać wydania offline, co szczególnie istotne może być dla ludzi spędzających dużo czasu w podróży. Nie wszędzie jest dostępny internet, czasami gdy jest to potrafi kosztować więcej niż magazyn który chciałoby się przeczytać.

ZinioReader + Netpress

Zupełną nowością dla mnie jest natomiast e-Kiosk. Nie wiem od kiedy działa ten system, wygląda że od niedawna, w ofercie mają jak na razie tylko kilka tytułów. Korzystają z własnego czytnika o nazwie e-Kiosk Reader. Ponieważ mają dwa interesujące mnie tytuły, które zwykle czytałem w wydaniu papierowym, zdecydowałem się dać im szansę. W założeniach wszystko działa bardzo podobnie do ZinioReader-a, różnica polega na tym że nie można przeglądać zawartości offline. Wygląda również na to, że całość zrobiona jest w mniejszej rozdzielczości niż w przypadku Netpress-u, co widać szczególnie wyraźnie podczas przeglądania ilustracji. Ale za to można drukować, co pozwala w razie potrzeby względnie łatwo przekształcić zawartość do niezabezpieczonego niczym formatu PDF, na przykład za pomocą bezpłatnego CutePDF-a. Ale na pewno zdecydowanie przesadzają z cenami - elektroniczne wydania u nich kosztują prawie dokładnie tyle samo co papierowe.

e-Kiosk Reader

Czytanie elektronicznych wydań nie jest nawet w części tak przyjemne jak papierowych, ale dla 'emigrantów' nie ma jak na razie innej alternatywy. Pozostaje mieć nadzieję na szybkie wdrożenie elektronicznego papieru.

Edytowano : poniedziałek, 17 stycznia, 2011 5:51.21

Etiuda

Opublikował Marcin, środa, 27 września, 2006 5:24.30

Polskie Porty Lotnicze powinny wprowadzić specjalną ofertę dla osób bojących się latać. Za dodatkową opłatą pasażerów dowolnych linii lotniczych odprawiano by na terminalu Etiuda, w godzinach największego natężenia ruchu.
Po ustawieniu się w kolejce kończącej się na zewnątrz terminalu, doczekaniu odprawy, ustawieniu się w kolejce do kontroli a następnie wystaniu czasu do odlotu samolotu w hali, gdzie nie ma gdzie usiąść, człowiek o niczym innym nie marzy, tylko o znalezieniu się w samolocie. Nawet gdyby miałby to być An-24.

Raport mniejszości

Opublikował Marcin, czwartek, 21 września, 2006 22:46.11

Szwedzka niezależna instytucja Swed-Watch, monitorująca sposób prowadzenia interesów przez szwedzkich przedsiębiorców w krajach rozwijających się, opublikowała raport, atakujący dwóch szwedzkich armatorów, którzy zlecili budowę kilkunastu statków w dwóch stoczniach w Szanghaju.
Raport stwierdza, że pracownicy zatrudnieni w stoczniach na kontraktach czasowych nie są traktowani właściwie. Nie przygotowano dla nich przyzwoitego zaplecza socjalnego, zastrzeżenia inspektorów Swed-Watch wzbudziły też rusztowania i stosowane środki BHP.
Nie wydaje się by Swed-Watch uważało Polskę za kraj rozwijający się, w każdym razie raportów na temat Polski nie ma. A może szkoda, bo z moich doświadczeń wynika, że zaplecze socjalne dla ludzi zatrudnionych na etatach w niektórych polskich zakładach (na przykład funkcjonujących na terenie dawnej Stoczni Gdańskiej) bywa czasami zdecydowanie gorsze niż w Chinach. Szatnie i prysznice w spleśniałych kanciapach z płyty pilśniowej ostatni remont przechodziły za wczesnego Gomułki. Co do środków BHP to Polaków czasami charakteryzuje podobna beztroska jak Chińczyków. W miejscach w których pracowałem, zarówno w Polsce jak i w Chinach, większość osobistych środków ochrony BHP była zazwyczaj dostępna, mimo tego wiele osób ich nie stosowało.
W każdym razie raport Swed-Watch opowiada o drobiazgach, które w porównaniu z tym jak bywają traktowani pracownicy w niektórych firmach w Chinach, są naprawdę śmieszne. Sama obecność białych inspektorów wymusza zdecydowaną poprawę standardów bezpieczeństwa, biali są kapryśni. Nie chcą, na przykład, wchodzić na bambusowe rusztowania. Może z powodu wagi, statystyczny biały inspektor jest co najmniej trzy razy cięższy od chińskiego robotnika.

China
Zdjęcie: Edward Burtynsky 

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 19:12.45

Dobry plan

Opublikował Marcin, środa, 13 września, 2006 13:48.54

Nocym pociągiem do Krakowa, potem czymkolwiek do Zakopanego. Obowiązkowy posiłek w barze naprzeciw dworca PKS. Potem mikrobus do doliny Chochołowskiej i dalej już improwizacja na piechotę. Zakończenie improwizacji nie wcześniej niż w następny wtorek.
Godzinę ZERO wyznaczono na dzisiaj.

Göteborg - Warszawa - Gdynia

Opublikował Marcin, środa, 28 czerwca, 2006 6:51.00

Wczesny start, o szóstej rano zamówiona taksówka czeka. Na ulicach absolutna pustka, pomimo tego taksówkarz twardo jedzie dokładnie 50km/h. Trochę to drażni, trochę śmieszy. Ale może tak właśnie powinno być?
Göteborg City Airport to stare lotnisko wojskowe, przysposobione do obsługi tanich linii lotniczych przez wybudowanie prowizorycznego baraku z blachy falistej. To moje pierwsze w życiu doświadczenie z tanimi liniami lotniczymi, więc nie mam zdania. Okazało się później że warszawski terminal Etiuda to mniej więcej podobny poziom.
Wizzair, zgodnie z rozkładem, ląduje w samym środku warszawskiego piekła. Bure suki, niszczarki dokumentów, obiecanki-cacanki, grupa 3mająca władzę. Ciekawe jak się żyje, mając to wszystko na wyciągnięcie ręki? Wolę nie sprawdzać.
Dworzec Centralny boleśnie przypomina, że są miejsca gdzie komunizm trzyma się znakomicie dobrze. I żeby to zobaczyć nie trzeba ani lustracji, ani Rzecznika Interesu Publicznego, ani przenikliwości żoliborskiego inteligenta. Kupiłem bilet za jedyne 82 złote, przyczyniając się do powiększenia strat PKP. Ale to nie problem, premier Obiecankiewicz wyrówna kolejarzom z podatków. Wypełniony, jak samolot do Londynu, ekspres Małopolska już w Warszawie ma 15 minut spóźnienia. Na połowie mojego miejsca siedzi słusznej wielkości pan, który wziął sobie do serca ostatnie doniesienia prasowe, że nadmierna czystość skraca życie. Pozostaje korytarz.

Gdynia. Wynik - 11 godzin 45 minut. Nie najgorzej.

Edytowano : środa, 28 czerwca, 2006 6:58.57

Fikcja, w której żyjemy od wielu lat

Opublikował Marcin, czwartek, 01 czerwca, 2006 6:10.24

Rzeczpospolita, Nr 125 (7419), 30.06.2006, wywiad z byłym wiceministrem finansów Mirosławem Barszczem. Skróty od redaktora Bloga.

"System podatku dochodowego w Polsce przestał się sprawdzać. I nie wiadomo co z tym zrobić. Wpływy z PIT i CIT to teoretycznie 80mld złotych rocznie, czyli około 40 proc. przychodów budżetu. Jednak gdy przyjrzymy się temu dokładnie, to okaże się, że wśród firm podatki płacą głównie instytucje finansowe, towarzystwa ubezpieczeniowe, spółki giełdowe i przedsiębiorstwa państwowe. Czyli de facto te, które nie mają możliwości zaniżania kosztów i ucieczki od podatku. Większość pozostałych podmiotów nieustannie wykazuje stratę. / ....../ udział podatników, którzy płacą jakiekolwiek podatki, spadł w ostatnich kilku latach o około 20 proc. / ..... / Połowa (przychodów z PIT - red.) to wpływy z opodatkowania rent i emerytur oraz pensji pracowników zatrudnionych w administracji publicznej lub służbie zdrowia. A zatem połowa wpływów to tak naprawdę wirtualne pieniądze, bo biorą się z przekładania pieniędzy z kieszeni do kieszeni. Mamy do czynienia z fikcją, w której żyjemy od wielu lat (sic!). / ..... / Poza tym Polacy nie wierzą w struktury państwa, co więcej są przekonani, że pieniądze które płacą w podatkach, i tak zostaną zmarnotrawione."

Godna uznania szczerość tej wypowiedzi, w polskich warunkach gwarantuje wieczne utrzymanie tej fikcji. Sprawa trochę podobna do dyskusji na temat powszechnej płatności za studia. Skądinąd wyważona propozycja do dyskusji, przygotowana przez Annę Radziwił (wiceminister edukacji w rządzie Marka Belki), utonęła w bełkocie polityków z prawa, lewa i centrum, wykrzykujących brednie o konstytucji i prawach obywatelskich. O tym jaką fikcją jest zapis w konstytucji gwarantujący bezpłatne studia, przekonuje się boleśnie co miesiąc połowa studentów, płacących ciężkie pieniądze za gorsze niż dzienne studia, o czym informuje w swoim raporcie NIK. Z tego samego raportu wynika również, że uczelnie zaniżają świadomie liczbę miejsc na 'bezpłatnych' studiach dziennych, zwiększając liczbę miejsc na płatnych studiach zaocznych, co dodatkowo zaostrza konkurencję podczas rekrutacji na dzienne studia. Skutkiem jest, o czym także wiadomo od dawna, że na 'bezpłatnych' studiach dziennych studiują dzieci z najzasobniejszych domów, rodziców których stać na korepetycje i dodatkowe zajęcia, dzięki czemu mogą sobie poradzić z ostrą konkurencją podczas egzaminów wstępnych. Z wywiadu z ministrem i z innych źródeł wynika, że zasobni rodzice studentów studiów dziennych raczej nie płacą 40 proc. podatku dochodowego, mając do dyspozycji wiele możliwości ukrywania dochodów, tudzież doradców inwestycyjnych, prawników, itd.
Tak oto dochodzimy do wniosku, że dzięki podatkom płaconym przez emerytów, rencistów, lekarzy i nauczycieli dzieci bogatych Polaków studiują za darmo.

Wiadomo o tym od dawna. No i co z tego? Nic z tego bo i rządząca katolewica i POzostająca w opozycji centrolewica bełkotały najgłośniej o konieczności zachowania obecnego systemu.

Pozostaje jedynie, w dniu w którym ma obowiązywać prohibicja, wznieść toast napojem wyskokowym, aby dzieci, które mają dzisiaj swoje święto, dożyły czasów w których ktoś normalny będzie rządził tym biednym krajem. Całe szczęście, że jak zwykle nie zdążono z przygotowaniem przepisów wykonawczych do ustawy o prohibicji i okazała się ona kolejną fikcją ....

Zastanawiał się ktoś może jak wygląda polska wiza?

Opublikował Marcin, piątek, 19 maja, 2006 13:43.48

Właśnie tak:

Polska wiza

Edytowano : poniedziałek, 17 stycznia, 2011 5:44.30

Finlandia, Korea, Polska - z doniesień branżowych

Opublikował Marcin, czwartek, 18 maja, 2006 3:43.38

Finlandia:
Aker Finnyards dostarczył największy statek wycieczkowy świata - Freedom of the Seas. Statek ma długość 339 metrów, na jego pokładzie zmieści się 4300 pasażerów. Budowa trwała 14 miesięcy

Korea:
Hyundai Havy Industries pochwalił się zdobyciem kontraktu na 4 kontenerowce o pojemności 8600TEU każdy. Statki będą miały długość 339 metrów. Dzięki silnikowi o mocy 108920BHP rozwiną prędkość 27 węzłów. Statki mają być dostarczane sukcesywnie do 2009 roku .

Polska:
Prezes Stoczni Gdynia, działacz PiS-u Kazimierz Smoliński, po umieszczeniu na stanowiskach w podległych stoczni spółkach swoich partyjnych kolegów, oświadczył dziennikarzowi Gazety Wyborczej: Uważam, że wykonałem swoją misję. Sam prezes Smoliński jeszcze w maju zamierza opuścić fotel prezesa stoczni i przenieść się do rady nadzorczej spółki.

Aker Finnyards Hyundai Heavy Stocznia Gdynia

Edytowano : poniedziałek, 17 stycznia, 2011 5:43.47

« Inne | Powrót na początek strony | Szwecja »