Fetysz świeżości
Opublikował Marcin, czwartek, 20 grudzień, 2007 16:14.32Nie ma to jak świeża ryba. Żywa, prosto z plastikowej miski z chodnika. Miskę z węgorzami najlepiej jednak przykryć szybą, bo potrafią wyskoczyć.
« Słyszałem także | Strona główna | Zadowolony oprawca »
Nie ma to jak świeża ryba. Żywa, prosto z plastikowej miski z chodnika. Miskę z węgorzami najlepiej jednak przykryć szybą, bo potrafią wyskoczyć.