« Amazonki | Strona główna | Oko w oko z Iris-em 6.2 »

piątek, listopad 23, 2007

American Franchise

Zamówienie czegoś w knajpie, w której w menu nie ma obrazków, to zawsze cyrk, zwłaszcza zanim wpadnie do głowy chociaż kilka nazw podstawowych chińskich dań, jak ryż, wołowina, itp. Przydatne jest zapisanie ich podręcznej kartce w portfelu, w polskim zapisie fonetycznym. Robisz z siebie głupka przy pomocy gestykulacji, lub też zaglądania innym ludziom w talerze i pokazywania, że też chcesz coś takiego.. Sytuacja się poprawia o tyle, że coraz więcej młodych zna chociaż parę słów po angielsku. Przynajmniej w Szanghaju.Na krótką metę to jest właściwie zabawne, potem robi się męczące, na koniec staje się jakąś męczącą rutyną. Problem też w tym, że, wyjąwszy nieliczne wyjątki, w każdej restauracji to samo danie nazywa się inaczej.
W Korei Południowej, na prowincji, jest pod pewnymi względami bardzo podobnie - też prawie nikt nie mówi po angielsku. Bywając zmuszony czasami jeść sam (bez towarzystwa autochtonów) nigdy nie miałem dość siły, żeby przechodzić przez ten sam cyrk od nowa. Zostaje wtedy do dyspozycji sprawdzone amerykańskie, wszechobecne, jedzenie, jak MacDonald's, Pizza Hut, Dunkin Donuts, etc.

Mac Korea  

Napisał Marcin o 6:05 AM
Zmieniono: niedziela, listopad 25, 2007 9:39 AM
Kategorie:
|