« Na rybnym | Strona główna | W drodze do pracy »

wtorek, sierpień 14, 2007

W gąszczu podwykonawców

Najważniejszy jest warsztat - ziemia, budynki, suwnice, maszyny, dźwigi, i tak dalej. Do tego parę osób do kadry technicznej i menadżerskiej. Dosłownie parę. Może to być 20 osób z 500 jakie się kręci po terenie firmy. Reszta to zbieranina podwykonawców. Firmy, których właściciele nie mieli wystarczająco dużych pieniędzy lub wystarczająco dobrych guanxi, aby kupić ziemię i postawić zakład. Mają tylko ludzi, których wypożyczają tym z lepszym szczęściem.
Są więc podwykonawcy od konstrukcji, malowania, transportu, wyposażenia, rusztowań i tak dalej. Jak są potrzebni, to są, jak nie to ich nie ma. Samozatrudnienie, tylko na zdecydowanie większą skalę. Na podwykonawcach można oszczędzić. Wyglądają zazwyczaj jak pospolite ruszenie, w starych koszulach i trampkach bądź klapkach. Jedyne co mają to kaski, jakiś tutejszy fetysz. Można być boso, ale kask musi być.

Rusztowaniowcy  

Napisał Marcin o 2:54 AM
Kategorie: Chiny
|