« Jachtowiec | Strona główna | Micha w stoczni »

sobota, kwiecień 07, 2007

Konsternacja

Lufthansa, w przeciwieństwie do SASu, ciągle serwuje nieograniczoną ilość alkoholu w lotach długodystansowych. Pomaga to trochę przetrwać podróż. Patrząc na moich współtowarzyszy z niemieckimi paszportami mam wrażenie, że gdyby wprowadzili jakieś limity, to na pokładzie samolotu wybuchłby bunt. Jedenaście godzin na zydlu w Boenigu 747. Mało się nie czerwienię na myśl, że byłem podekscytowany przed pierwszym w życiu lotem międzykontynentalnym.

Wyrobiony podczas kilkunastu chińskich tygodni odruch warunkowy przepuszczania, niezależnie od okoliczności, wszystkich samochodów, powoduje konsternację u kierowców na ulicach Göteborga. Stoimy, oni czekają aż przejdę, ja, aż oni przejadą. Za każdym razem trwa to chwilę, zanim uświadamiam sobie, że mogę i powinienem iść, bo oni się nie ruszą zanim nie przejdę. Nic na to nie poradzę. Właśnie wróciłem z kraju, gdzie przejście przez skrzyżowanie na przejściu dla pieszych przy zielonym świetle jest kiepskim pomysłem. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest przechodzenie z dala od skrzyżowań i przejść dla pieszych. W takim miejscach mogą Cię rozjechać tylko z lewej lub z prawej strony. Na skrzyżowaniu - z każdej. Na skrzyżowaniu musisz mieć oczy dookoła głowy, żeby ogarnąć tych, którzy zetną zakręty, wyjadą pod prąd, będą wyprzedzać, lub po prostu zapragną przejechać na czerwonym świetle.

Jak się chce, to można również pisać o niczym. Ten wpis jest tego najlepszym dowodem.

Napisał Marcin o 6:42 PM
Zmieniono: sobota, kwiecień 07, 2007 6:54 PM
Kategorie: Chiny, Inne
|