Kite Surfing
Opublikował Marcin, piątek, 15 grudzień, 2006 0:10.32
Niemiecki armator, Beluga
Group, zdecydował się wyposażyć jeden ze swoich statków w
pomocniczy napęd żaglowy. Będzie to wielki, sterowany komputerem, kite,
o powierzchni 160m2, mocowany do masztu na dziobie statku i
wypuszczany na wysokość do 500 metrów nad poziom morza. Producentem
żagla jest niemiecka firma SkySails,
według której kite, w optymalnych warunkach, może zmniejszyć zużycie
paliwa o połowę, a co za tym idzie znacznie ograniczyć emisję CO2
i innych szkodliwych związków. Projekt, rozwijany przy wsparciu
niemieckiego Ministerstwa Nauki, nie był wcześniej przyjmowany zbyt
entuzjastycznie, dopiero dramatyczny wzrost cen paliwa pozwolił SkySail
przebić się do świadomości armatorów. Niemniej jednak żagiel ma istotne
ograniczenia, przede wszystkim nadaje się wyłącznie dla statków
rozwijających prędkość nie większą niż 16 węzłów. To automatycznie
eliminuje go z zastosowania na wszystkich kontenerowcach, które
zazwyczaj przemierzają oceany z prędkościami grubo powyżej 20 węzłów.
Nie będzie można też żeglować ostrzej niż 70stopni na wiatr. Producent
jest przekonany, że inwestycja w żagiel, który ma kosztować do 3,5
miliona euro, powinna się zwrócić w ciągu trzech lat.
Beluga
SkySails będzie pierwszym statkiem komercyjnym, na którym zostanie
zastosowany nowy wynalazek. Statek ma wejść do eksploatacji na początku
2007 roku.
Pewnie u nie jednego europejskiego kapitana na widok żagla
nad statkiem zakręci się w oku łza. Natomiast dla filipińskiej załogi
będzie to jeszcze jedno skomplikowane dziadostwo na pokładzie, za
obsługę którego nie dostaną ani jednego dolara więcej. Za to ich
filipińskim dziewczynom, żonom i kochankom, które prawie zmonopolizowały
rynek występów artystycznych w chińskich pubach, knajpach i
restauracjach, żagiel nie zrobi pewnie żadnej różnicy.