« Hinduski wjazd w okrętownictwo | Strona Główna | HotPot zawsze piecze dwa razy »
poniedziałek, 27 listopad, 2006
52,3%
Najbardziej zdumiewa mnie frekwencja, biorąc pod uwagę wcześniejsze wybory i to, że warszawiacy nie mieli właściwie żadnego wyboru. Bo wybór między ubezwłasnowolnionym, brylującym jedynie w obietnicach kandydatem, a liberalną kandydatką z Konwentu Św. Katarzyny, to żaden wybór. Gdybym mieszkał w stolycy zastanawiał bym się nie na kogo głosować, lecz przeciw czemu.
Z pierwszych komentarzy przebija szczera troska, co się teraz stanie z naszym ulubionym panem Kazimierzem. Pan Kazimierz przeobraził się już w prawdziwego polityka. Nic mu się nie stanie. Już wygrał. Kupił sobie przecież mieszkanie w Warszawie, które będzie drożeć w najbliższych latach jak szalone, głównie dzięki konsekwentnie realizowanemu programowi budowy 3 000 000 mieszkań, zainicjowanemu przecież przez jego własny rząd. Pewnie też będzie mógł się sprawdzić w biznesie. Tak jak wielu innych wcześniej, zarówno pobożnych jak i bezbożnych. Na wszelki wypadek w takim biznesie, w którym ewentualne straty pokryją podatnicy.
Dobrze że w Gdyni wszystko było jasne. Jak zwykle.