« 52,3% | Strona Główna | Tysiące nowych inspektorów »

wtorek, 28 listopad, 2006

HotPot zawsze piecze dwa razy

W podłej zazwyczaj knajpie, z gatunku takich gdzie się pluje, smarcze i rzuca pety na podłogę, stoją stoły. Każdy stół ma w środku otwór, w którym jest palnik kuchenki na propan-butan, zasilany z butli stojącej pod stołem. To wersja modernistyczna, rzadko spotykana wersja tradycyjna opalana jest drewnem.
Przychodzisz tutaj z kimś kto mówi po chińsku, bo żeby dostać coś do zjedzenia trzeba wypełnić skomplikowany formularz, dostępny jedynie w chińskiej wersji.

Formularz
Formularz zamówienia - kliknij aby zobaczyć pełną wersję

Po wypełnieniu formularza stawiają na stole miskę z rosołem ugotowanym na chili, z dodaną dla niepoznaki kapustą, makaronem i jakimiś kośćmi. Później przynoszą półmiski z cienkimi plasterkami różnego mięsa, rybami, wątrobami, jajkami, jakimiś dziwnymi kluchami, kapustą, sałatą, ziemniakami, krwawym galaretowatym puddingiem, grzybami, inną zieleniną i co tam jeszcze przyjdzie do głowy twojemu towarzyszowi zamówić. Przynoszą także miseczki z sosem, jeszcze bardziej pikantnym niż sam rosół.
Czekasz chwilę, gdy rosół się zagotuje wrzucasz po kolei dobra z półmisków do rosołu. Po chwili grzebiesz pałeczkami w zupie i wyławiasz ugotowane kawałki jedzenia, maczasz w sosie i zajadasz, usiłując zagasić pożar w ustach najtańszym chińskim piwem, serwowanym w takich lokalach.
Wychodząc, z wypalonymi kubkami smakowymi, nie masz pojęcia, że następnego dnia o poranku czeka cię piekąca dogrywka. W toalecie. Tylko że wtedy już piwo, nawet najlepsze, nie pomoże.

HotPot  

Jest też wersja HotPot lite, dla wrażliwców: łagodny sos i łagodny rosół. Ale to amatorszczyzna. Doświadczenie uczy, że można przyzwyczaić cały układ pokarmowy do takiego jedzenia. Wystarczy odrobina wytrwałości.

Napisał Marcin o 24:18
Kategoria: Chiny
|