« Statek przepłynął bezpiecznie | Strona Główna | Partner z Pekinu »

wtorek, 07 listopad, 2006

Guanxi Mistera Zhao

Mister Zhao ma znakomite guanxi. Mister Zhao dzierżawi, za niewielką opłatą, duży zakład, którego budowę sfinansował lokalny samorząd. Mister Zhao zorganizował w tym zakładzie swoją firmę. Po niespełna roku Mister Zhao jeździ już Mercedesem S420. Mister Zhao pielęgnuje swoje guanxi w lokalnym samorządzie, od którego tak dużo zależy, na wiele sposobów.
Mister Zhao chce mieć także dobre guanxi z nami, dlatego ilekroć ktoś do niego przyjedzie zaprasza go na obiad. Mister Zhao wie, że lubię czerwone wino, dlatego do obiadu zamawia butelkę najlepszego czerwonego wina. Mister Zhao wznosi toast kieliszkiem czerwonego wina. Ganbei! Do dna! Ganbei! Ganbei! Ganbei! Mister Zhao zamawia następną butelkę czerwonego wina. Obiad jest naprawdę znakomity. Przy obiedzie Mister Zhao opowiada o tym, że kupił sobie żywego krokodyla. Opowiadam, że w Europie ludzie też trzymają w domach różne dziwne zwierzęta. Mister Zhao nie rozumie, przecież jasne jest, że krokodyla kupił do zjedzenia. Będzie miał z niego obiad w przyszłym tygodniu. Ganbei! Ganbei! Nieporozumienie odchodzi w niebyt. Mister Zhao chwali sobie bardzo obecną sytuację w Chinach. Ganbei! Mister Zhao wyraża głośne wątpliwości, co do świeżości gotowanych warzyw, wniesionych właśnie przez XiaoJie. Mister Zhao każe zabrać półmisek, w trosce o moje zdrowie. Jestem głęboko wzruszony. Ganbei! Moje wzruszenie się wzmacnia. Jest już późno, czas kończyć. Ganbei! Żegnamy się serdecznie, napracowaliśmy się mocno dzisiaj wieczorem, żeby poprawić nasze guanxi. Mister Zhao siada za kierownicą swojego Mercedesa, ja wracam na piechotę.

Lubię Mistera Zhao. Mister Zhao wykorzystał swoje guanxi do maksimum. W tych specyficznych warunkach Mister Zhao porusza się jak ryba w wodzie, jest całkiem niezłym biznesmenem. Rozwiązuje nasze problemy, nie spóźnia się z dostawami, trzyma przyzwoitą jakość. Chodzi ubrany w mundurek z nazwą swojej firmy i jada lunch w kantynie, razem z pracownikami, którym płaci pewnie tak jak wszyscy tutaj - 150$ na miesiąc. Na obiad czasem zje świeżego krokodyla, ale każdy ma jakąś słabość.