« | Strona Główna | Statek przepłynął bezpiecznie »
sobota, 04 listopad, 2006
Diabeł z pudełka, królik z kapelusza
Kolejne chińskie firmy wyskakują jak diabeł z pudełka. Scenariusz
opanowany dokładnie. Informacja, zaproszenie, dojazd, rozmowa, lunch,
obchód, rozmowa, zaproszenie na obiad, przeciągający się najczęściej do
późnej nocy, pożegnanie, nocleg, rano następna firma lub powrót.
Czy
ktoś się w tym orientuje? Czy ktoś zbiera informacje, o tych wszystkich
firmach, powstających w różnych zapadłych dziurach, do których czasami
ciężko dojechać, a które imponują rozmachem? Olbrzymie hale, maszyny,
suwnice, dźwigi, spawarki, setki pracowników, biura, noclegownie dla
pracowników ściągniętych z drugiego końca kraju - wszystko budowane w
ciągu ostatnich kilku miesięcy, w ciągłej rozbudowie, przenosinach do
większych warsztatów, instalacji większych dźwigów, budowaniu nowych
hal, zatrudnianiu nowych pracowników, pozyskiwaniu nowych klientów,
przerabianiu setek ton stali. Czy jest na całym świecie dosyć zleceń,
żeby zapełnić chińskie warsztaty?
Na miejscu
zawsze czeka facet w czarnej, bądź ciemnobrązowej koszulce polo z
elastycznej dzianinki, typu 'Przecena w TESCO', czarnych
spodniach z paskiem z błyszczącą klamrą i przytroczoną kaburką do
telefonu komórkowego, mokasynkach oraz z pękiem kluczy przypiętych
karabińczykiem do szlufki od spodni. Z wizytówki będzie wynikało, że
jest President lub General Manager lub President
General Manager. Nie mówi słowa po angielsku, pali najlepsze
papierosy po 40RMB za paczkę, przy stole wszystkich nimi poczęstuje,
wyciągając po jednym z pudełka i rzucając w kierunku gości.
Po
spotkaniu zaprosi wszystkich na obiad, na który pojedzie swoim nowym
Mercedesem, lub Audi A6L. Po obiedzie, lekko lub mocno wstawiony, wróci
nim do domu.