« I'm back in ChRL, You don't know how lucky you are | Strona Główna | Diabeł z pudełka, królik z kapelusza »

czwartek, 02 listopad, 2006

Golono, strzyżono?
Boleśnie banalne tłumaczenie, zupełnie nie oddające istoty godzinnego procesu, angażującego co najmniej dwie XiaoJie i fryzjera. Procesu obejmującego nieuniknione umycie głowy, absolutnie konieczny masaż głowy, karku oraz ramion, właściwe strzyżenie i modelowanie, obligatoryjne ponowne spłukanie włosów, w celu usunięcia obciętych końcówek oraz niezbędne suszenie włosów. Wszystko oczywiście dotyczy męskiej głowy.

Fryzjer w WaiGaoQuiao

Koszt całości na przedmieściach Szanghaju - poniżej 20RMB.

Napisał Marcin o 24:09
Kategoria: Chiny
|