I'm back in ChRL, You don't know how lucky you are
Opublikował Marcin, wtorek, 31 październik, 2006 17:07.09
Zaimprowizowana palarnia w męskiej toalecie, naprzeciw Gate C19,
pełna Chińczyków. W powietrzu można powiesić siekierę. Preludium.
Powiadają
że w Szanghaju każdego poranka, po odsłonięciu zasłon, widać z okna coś
innego. Trochę w tym przesady, ale kilkumiesięczna nieobecność pozwala
dostrzec kilka nowych mostów, kilometry autostrad i całe osiedla,
których wcześniej nie było. Powiadają również, że był taki moment, w
którym w Szanghaju zużywano co dziesiątą tonę wyprodukowanego na świecie
betonu. W tym to już na pewno jest przesada, chociaż betoniarki spotyka
się tutaj znacznie częściej niż głupotę na Wiejskiej. Tempo, w którym to
wszystko przyrasta, budzi raczej zaniepokojenie niż podziw. Szanghaj
leży na bagnie, wystarczy wykopać dziurę głęboką na 2 metry i poczekać
kilka godzin, by wypełniła się do połowy wodą. Drenowaniem nikt się nie
przejmuje, beton leje się prosto w bagno. Może mają jakiś specjalny?
Człowiek i tak nie ma wpływu na to, czy mu się most na głowę nie zawali.
Taksówkarz,
zanim wyruszył spod lotniska, wdał się w krótką awanturę z porządkowym.
Doszło do drobnej wymiany słów przy pomocy rąk, brały w niej udział trzy
osoby. Nawet tutaj są jednak pewne trwałe wartości.
A
w kranach dalej ciecz, której u nas nie wlano by nawet do basenu. Trzeba
zamówić wodę mineralną.