Jakoś przepchniemy
Opublikował Marcin, czwartek, 05 październik, 2006 19:06.09
Wszystko się rozpieprzyło po zaledwie 300 metrach. Dokładnie naprzeciw
zakładu w którym pracowaliśmy. Po prostu pech. Ten sam pech, który
prześladuje kierowców 20 tonowych ciężarówek wożących 40 ton ładunku.
Zawsze w końcu coś pęknie, coś się popsuje. Ale właściwie bez wyraźnej
przyczyny, pech po prostu. Przecież ładunek się zmieścił na pace, to
znaczy że ciężarówka była wystarczająco duża.
Ci
od rury i tak byli bardzo przewidujący, dospawali do platformy chyba
każdy kawałek złomu, jaki tylko mogli znaleźć. Widać nie mieli
wystarczająco dużo. Ale u nas złomu był dostatek. Naprędce zorganizowana
grupa naprawcza dospawała do platformy jeszcze kilkaset kilogramów
odpadów stalowych.
Rano już ich nie było. Jakoś przepchali. Jak
zwykle.