« Stronniczy przegląd wywiadu z Arturem Zawiszą | Strona główna | Na marginesie rocznicy »

Chwila zwątpienia

Opublikował Marcin, niedziela, 27 sierpień, 2006 23:19.59
You don't get what you expect, you get what you inspect*- nieznany mi z imienia i nazwiska inspektor LR o pracy w Chinach.

Nieuczciwie byłoby powiedzieć że w sprawie jakości nie ma żadnego postępu. Jest postęp, chociaż przeciwnik jest twardy i nieustępliwy, broni się zaciekle. Chwyta się wszelkich podstępów żeby wcisnąć fuchę. Najgorsze jest to, że ma nad tobą zdecydowaną przewagę. Jeśli budujesz w kilku miejscach to nie możesz być wszędzie naraz, co nad wyraz inteligentnie zauważył kiedyś poseł Gosiewski. To daje szerokie możliwości zastąpienia postępu podstępem.
Możesz próbować się bronić zwiększając zakres badań konstrukcji. Problem w tym, że wszystkie laboratoria pozostające do dyspozycji są miejscowe. Obojętnie skąd nie przyjadą i niezależnie od tego kto im płaci, zanim rozwiną sprzęt ucinają sobie długą pogawędkę z kierownictwem zakładu w którym budujesz. Pogawędkę oczywiście po chińsku, więc nie bardzo wiadomo o czym. Protokoły najczęściej przychodzą czyste, spoiny bez wad. Co nie oznacza że tak nie jest, jeśli jakieś wady były, najprawdopodobniej zostały poprawione za twoimi plecami. Nie można zresztą popadać w paranoję. Komuś trzeba w końcu zaufać.
Sytuacja niemrawo się zmienia na lepsze, o tyle że pojawia się świadomość, że biali nie odpuszczą i że trzeba się przyłożyć. Ale nie idzie za tym zrozumienie dlaczego, żadne argumenty o trwałości, bezpieczeństwie, korozji i standardzie konstrukcji nie przemawiają. Ma być dobrze, bo biali tak chcą i to musi wystarczyć.

Dotarło to do mnie bardzo wyraźnie, gdy zakład w którym nadzorowałem konstrukcje stalowe, wykonywane zresztą w całkiem przyzwoitym standardzie, którego nie powstydziłby się niejeden polski warsztat, postawił sobie suwnicę. Suwnica została wykonana przez wyspecjalizowaną firmę, mającą uprawnienia chińskiego nadzoru technicznego do wykonywania konstrukcji dźwigowych i przez ten nadzór zaakceptowana. Utrwaliłem to na zdjęciach, w obawie że nikt w to nie uwierzy. Na rynek wewnętrzny to jest good enough, zresztą czemu się czepiasz, it is not your business. Suwnica stoi do dzisiaj, ja jednak zawsze omijam ją z daleka. Oglądając tą konstrukcję przeżyłem chwilę zwątpienia, czy uda im się kiedykolwiek zrozumieć, o co tak naprawdę nam chodzi.

Suw-nica
Duże zdjęcie po kliknięciu w małe

Aby być fair do końca trzeba powiedzieć, że w Polsce też zdarzają się niezłe historie, o czym miałem okazję nieraz boleśnie się przekonać. Chociaż już coraz rzadziej, na szczęście. To za dużo kosztuje ...

___________________
*W wolnym tłumaczeniu: Nie dostaniesz tego, czego oczekujesz. Dostaniesz to, co wywalczysz.

Edytowano : sobota, 24 kwiecień, 2010 19:11.06

« Stronniczy przegląd wywiadu z Arturem Zawiszą | Top | Na marginesie rocznicy »