« Ja was proszę .... | Strona Główna | Przy dobrej pogodzie »

wtorek, 25 lipiec, 2006

Ciemna strona globalizacji

Co najmniej 21 osób zginęło od początku roku podczas podczas prac związanych ze złomowaniem statków w Bangladeszu. Południowa Azja stała się światowym centrum recyclingu statków, lub, jak twierdzą ekolodzy, wielkim śmietniskiem, w którym armatorzy z krajów wysoko rozwiniętych pozbywają się tanim kosztem starych jednostek. Trudno odmówić racji ekologom.
Zanim rozkwitł biznes w południowej Azji armatorzy złomowali statki w wysoko wyspecjalizowanych zakładach w krajach, w których były one budowane, lub niestety je zatapiali. Wprowadzane coraz ostrzejsze normy ekologiczne położyły kres zatapianiu statków, natomiast rosnące koszty pracy w krajach wysoko rozwiniętych powodowały że stale poszukiwano tańszych sposobów pozbycia się wyeksploatowanych statków. Pomocną dłoń wyciągnęły Indie, Pakistan, Wietnam, Chiny i Bangladesz, które, oprócz zatrudnienia dla rzesz ludzi, poszukiwały także źródła zaopatrzenia w stal. Dzisiaj na lidera w branży wyrasta Bangladesz, ponieważ rządy Indii i Pakistanu zatrzymały rozwój złomowisk, z uwagi na rosnące zagrożenie dla środowiska.
W Bangladeszu centrum złomowania statków są plaże w okolicach miasta Chittagong. Pierwszy statek który zezłomowano w tym miejscu w 1965 roku, został przypadkiem wyrzucony na plażę przez przybój.
Statki, kupowane przez zakłady złomujące na globalnym rynku za cenę 120-180USD/tonę, przyprowadzane są na redę portu w Chittagong. W pierwszym etapie usuwane są wszystkie wartościowe elementy wyposażenia, jak elektronika, meble, sprzęt AGD oraz wszystkie elementy z metali kolorowych. Następnie statki napełniane są wodą morską w celu wypłukania części zanieczyszczeń. Woda, zawierająca po takim procesie mnóstwo zanieczyszczeń, wypompowywana jest bezpośrednio do morza. Po tym bardzo zgrubnym czyszczeniu statek w czasie przypływu osadzany jest na plaży, po czym następuje główna faza złomowania.
Wszystkie prace wykonywane są ręcznie, przez pracowników wyposażonych jedynie w palniki acetylenowo-tlenowe. Kadłub złomowanego statku cięty jest na małe elementy, które zrzucane są bezpośrednio na plażę, po czym ręcznie wynoszone w głąb lądu. Praca jest szalenie niebezpieczna, jednym z głównych zagrożeń są powtarzające się bardzo często eksplozje oparów paliwa i olejów w niewyczyszczonych zbiornikach.
Większość złomowanych obecnie statków zbudowana została w latach 70-tych, kiedy to w okrętownictwie szeroko używano wielu niebezpiecznych materiałów, jak na przykład azbestu, farby z dodatkiem ołowiu i rtęci. Pracownicy zatrudnieni w Bangladeszu przy rozbiórce statków nie są wyposażeni w żadne środki ochrony BHP, jak hełmy, rękawice, maski. Według raportu International Labour Organization i Greenpeace większość z nich nie posiada nawet żadnego obuwia, azbest usuwany jest gołymi rękoma, toksyczne odpady wyrzucane bezpośrednio do morza. Cały ten proces doprowadził do znacznego skażenia środowiska.


Wszystkie zdjęcia:www.greenpeace.org

Tak oto bogate społeczeństwa rozwiązały trudny problem utylizacji starych statków. Sprawa omawiana od wielu lat na forum International Maritime Organization nie może doczekać się rozwiązania, a porównania do strumienia wraków samochodów płynącego bezustannie do Polski z Europy Zachodniej narzucają się same.

Raport Greenpeace na temat złomowania statków znajduje się tutaj.

Napisał Marcin o 23:33
Edytowano: wtorek, 25 lipiec, 2006 23:50
Kategoria: Gra w statki
|