« Lekcja patriotyzmu w Gelsenkirchen | Strona Główna | Dwadzieścia kilometrów prosto, później lekki zakręt w prawo »

piątek, 16 czerwiec, 2006

Trzeci w świecie

Rok 2005 Chiny zakończyły jako trzeci największy producent statków na świecie, z 25% udziałem w rynku. Pierwsza w tym rankingu, wyprzedzająca o włos Japonię Korea Południowa, ma 33% udział.
Wg oficjalnych planów chińskiego rządu, Chiny, do roku 2015, mają stać się największym producentem statków na świecie.
Spokój w kraju środka, a także pośrednio, los chińskiego rządu, zależy od możliwości zapewnienia pracy i minimalnych warunków bytowych milionom, migrujących za pracą, ludzi. Stąd nacisk, jaki kładą chińskie władze centralne, na rozbudowę pracochłonnego i korzystającego z usług wielkiej ilości kooperantów przemysłu okrętowego. Powstają miejsca pracy, których pozbywa się, trochę chyba lekkomyślnie i bez walki, nie licząca się już w światowych rankingach przemysłu okrętowego, Europa. Ponadto Chińczycy, jak wcześniej Japończycy, starają się maksymalnie dużo towarów w rosnącej ciągle wymianie handlowej ze światem, przewozić statkami własnych armatorów, co jest dodatkowym istotnym bodźcem rozwoju chińskiego przemysłu okrętowego. Zamówienia na statki, zgłoszone tylko przez chińskich amatorów, są w stanie zapewnić zlecenia wszystkim istniejącym obecnie w Chinach stoczniom do roku 2010.
W Chinach pracuje w chwili obecnej około 600 stoczni (dokładnej liczy chyba nikt nie zna). Największe i najistotniejsze skupione są w dwie korporacje: zatrudniającą około 170tys ludzi CSIC (China Shipbuilding Industry Corporation) i mającą około 90tys pracowników CSSC (China State Shipbuilding Corpotation). Oczywiście, obydwie korporacje są w pełni kontrolowane przez państwo.
CSSC, pomimo że mniejsza, uważana jest za ważniejszą. Prowadzi ona obecnie zakrojone na szeroką skalę inwestycje, mające do 2015 roku zwiększyć moce produkcyjne korporacji do 8mln dwt (całe chińskie moce produkcyjne na dzień dzisiejszy szacowane są na 16mln dwt). Na wyspie Changxing, u ujścia rzeki Huangpu koło Szanghaju, kosztem 3,6mld USD powstaje nowa stocznia Jiangnan. Stocznia zastąpi istniejący zakład który, w skutek burzliwego rozwoju Szanghaju, znalazł się prawie w samym centrum miasta. W początkowym okresie stocznia ma mieć cztery suche doki, w każdym będzie możliwa budowa tankowców typu VLCC. W późniejszym stadium, zlokalizowane w pobliżu dwie inne należące do CSSC stocznie (Waigaoquiao Shipyard i Hudong Shipyard) mają wybudować kolejne doki i warsztaty na wyspie, tworząc wielką mega-stocznię. Ponadto grupa buduje praktycznie od podstaw nowe stocznie w Longxue w prowincji Guangzhou i w Beihi w prowincji Qingdao.

CSIC prowadzi zdecydowanie bardziej zachowawczą politykę inwestycyjną, budując kolejne doki w istniejących stoczniach.
Chińska ekspansja na rynku stoczniowym stanowi przede wszystkim zagrożenie dla koreańskich i japońskich zakładów, Europa już się praktycznie w tym wyścigu nie liczy. Chińskie stocznie mają wciąż olbrzymie rezerwy produjcyjne, możliwe do osiągnięcia dzięki poprawie wydajności i jakości pracy, o czym wie każdy kto miał okazję zwiedzić jakąkolwiek stocznię. Korzystają równocześnie, cały czas, z niskiego kosztu robocizny.
Walka będzie ostra, bo ani Koreańczycy, ani Japończycy nie oddadzą pola bez walki. Będzie to walka Dawida z Goliatem, bo nawet największa koreańska stocznia, Hyudai Heavy Industries, to maluch w porównaniu z którymkolwiek chińskim holdingiem. Ponadto chińskie stocznie nie zawsze muszą wykazywać się zyskiem, realizacja celu wytyczonego przez władze centralne jest najważniejsza. Jak na razie, w okrętownictwie trwa niesłychany boom, w zeszłym roku portfel zamówień wszystkich stoczni na świecie opiewał na 2077 statków, o łącznej wartości 77,2mld USD, także pracy jest dosyć dla wszystkich. Ale koniunktura nie będzie trwała wiecznie, przekonamy się za jakiś czas, czy chińczycy nie będą subsydiowali swoich stoczni, żeby tylko zapewnić pracę swoim zakładom. Chociaż do takiej sytuacji, jak na rynku notebooków, o czym pisałem tutaj, w okrętownictwie raczej nie dojdzie.

Chinese Yard