« Prezydent zmienił zdanie. | Strona główna | Elbe Highway »

wtorek, maj 23, 2006

Na chińskim kazaniu

Dyskusja jak zwykle nie ma końca, wydawało mi się, że tym razem zadałem naprawdę proste pytanie.
Nie mam żadnej szansy domyśleć się, o czym mówią, czy w ogóle rozmawiają jeszcze na temat, czy dyskutują o pogodzie, czy wreszcie zastanawiają się ile jeszcze wytrzymam siedząc tutaj. Co za idiotyczna sytuacja. Poruszam się ciągle w gąszczu niedomówień, wątpliwości i półprawd. Wyegzekwować jednoznaczną odpowiedź na jakiekolwiek, nawet najprostsze, pytanie jest poza zasięgiem moich możliwości. Najgorsze jak dwie osoby siedząc przy tym jednym stole mówią coś innego. Ktoś musi kłamać, ale żeby to sprawdzić trzeba zapytać następnego Chińczyka. Szkoda czasu, z odpowiedzi i tak się nie da nic wywnioskować. Dobijające jest też, że odpowiedź 'nie' praktycznie nie istnieje. O cokolwiek prosisz, zawsze Ci to obiecają, nawet, jeżeli w momencie w którym pada prośba doskonale wiedzą, że nie są w stanie jej spełnić. I tak odpowiedzą 'no problem'. Potem to już twoje zmartwienie, nie ich. To ty musisz chodzić się przypominać, że przecież obiecaliście. I ciągle 'no problem', 'no problem'. Dlaczego nie można po prostu powiedzieć 'nie, nie zrobimy tego, bo ....., wszystko jedno co'. Życie byłoby znacznie prostsze.

Skończyli gadać.
'Mr Marcin, no problem, we will do it for you'.

Napisał Marcin o 6:45 PM
Kategorie: Chiny
|