« Po drugiej stronie Jangcy | Strona Główna | Life has no meaning except in terms of responsibility »

piątek, 07 kwiecień, 2006

Barmanka z Zhangjiagang

Koniecznie chciała nam dotrzymać tempa w piciu piwa, może dlatego że byliśmy jedynymi klientami w jej pubie. Tego piwa nie wypiliśmy znowu aż tak dużo, przynajmniej wg polskich kryteriów. Gdy wychodziliśmy śmiała się już bez przerwy, w charakterystyczny chiński sposób - z oczami zmrużonymi w półksiężyce.

Barmanka

Napisał Marcin o 2:47
Edytowano: piątek, 14 kwiecień, 2006 16:50
Kategoria: Chiny
|