grudzień 2006
« styczeń 2007 |
Strona Główna
| listopad 2006 »
niedziela, 31 grudzień, 2006
czwartek, 28 grudzień, 2006
Skojarzenia
...
- No to właściwie z czego ta twoja Polska jest znana?
- zapytał pomiędzy jednym a drugim kęsem kimchi.
Szalenie
trudne pytanie, na które próbowałem odpowiedzieć już wiele razy. Prawie
nikt w Azji nie ma z Polską żadnych skojarzeń.
-
Wiesz, prezydentem i premierem u nas są bliźniacy jednojajowi.
-
Aaaaaaaaaaaaaaaa, teraz sobie przypomniałem, czytałem o tym w gazecie.
...
Pięćdziesiąt kilometrów na północ od naszej knajpy, za strefą zdemilitaryzowaną, tysiące północnokoreańskich żołnierzy celowało do nas z artylerii. Podobno są w stanie wystrzelić pół miliona pocisków na godzinę. Nikt się tym nie przejmował ...
niedziela, 24 grudzień, 2006
sobota, 23 grudzień, 2006
Lektura dla Marcinkiewicza
Opowieść o ogrodniku analfabecie, który został kandydatem na prezydenta. Nikt nie potrafił rozszyfrować pustki, jaka kryła się za jego słowami, w każdym jego słowie doszukiwano się ukrytych znaczeń. A on mówił o ogrodzie, bo się na niczym innym nie znał.
wtorek, 19 grudzień, 2006
Wielkie sprzątanie
Na koniec remontu na statek wejdzie około 200 osób, wziętych w większości z kolejki bezrobotnych oczekujących przed stocznią. Każdy dostanie wiadro z ciepłą wodą i detergentem oraz szmaty. W trzy, cztery dni wymyją ręcznie statek do czysta, od topu masztu do stępki. Każdy wręg i każdą węzłówkę, z dwóch stron. Potem rozmontują rusztowania, a armator, w białym kombinezonie, dokona ostatniej inspekcji.
piątek, 15 grudzień, 2006
Kite Surfing
Niemiecki armator, Beluga
Group, zdecydował się wyposażyć jeden ze swoich statków w
pomocniczy napęd żaglowy. Będzie to wielki, sterowany komputerem, kite,
o powierzchni 160m2, mocowany do masztu na dziobie statku i
wypuszczany na wysokość do 500 metrów nad poziom morza. Producentem
żagla jest niemiecka firma SkySails,
według której kite, w optymalnych warunkach, może zmniejszyć zużycie
paliwa o połowę, a co za tym idzie znacznie ograniczyć emisję CO2
i innych szkodliwych związków. Projekt, rozwijany przy wsparciu
niemieckiego Ministerstwa Nauki, nie był wcześniej przyjmowany zbyt
entuzjastycznie, dopiero dramatyczny wzrost cen paliwa pozwolił SkySail
przebić się do świadomości armatorów. Niemniej jednak żagiel ma istotne
ograniczenia, przede wszystkim nadaje się wyłącznie dla statków
rozwijających prędkość nie większą niż 16 węzłów. To automatycznie
eliminuje go z zastosowania na wszystkich kontenerowcach, które
zazwyczaj przemierzają oceany z prędkościami grubo powyżej 20 węzłów.
Nie będzie można też żeglować ostrzej niż 70stopni na wiatr. Producent
jest przekonany, że inwestycja w żagiel, który ma kosztować do 3,5
miliona euro, powinna się zwrócić w ciągu trzech lat.
Beluga
SkySails będzie pierwszym statkiem komercyjnym, na którym zostanie
zastosowany nowy wynalazek. Statek ma wejść do eksploatacji na początku
2007 roku.
Pewnie u nie jednego europejskiego kapitana na widok żagla
nad statkiem zakręci się w oku łza. Natomiast dla filipińskiej załogi
będzie to jeszcze jedno skomplikowane dziadostwo na pokładzie, za
obsługę którego nie dostaną ani jednego dolara więcej. Za to ich
filipińskim dziewczynom, żonom i kochankom, które prawie zmonopolizowały
rynek występów artystycznych w chińskich pubach, knajpach i
restauracjach, żagiel nie zrobi pewnie żadnej różnicy.
środa, 13 grudzień, 2006
Sami sobą
Jak doniosły media, niektóre członkinie elitarnego klubu utrzymywanego z
podatków, zwanego kolokwialnie koalicją rządową, dorównywały
temperamentem ogierom pociągowym rewolucji moralnej. Pozostaje pytanie: Czemu,
wobec tego, nie zajęli się sami sobą? Wszystko
pozostałoby w rodzinie, łącznie z dziećmi, plotkami i DNA-em.
Być
może główni bohaterowie tej historii znają anegdotę o tym, jak George B.
Shaw był napastowany kiedyś przez piękną, lecz niezbyt inteligentną
kobietę, która usiłowała go usidlić wizją, jak wspaniałe mogłyby być ich
dzieci, gdyby odziedziczyły jej urodę i jego inteligencję. Na co George
B. Shaw odparł: Moja Pani, proszę sobie wyobrazić, co by było
gdyby się stało odwrotnie.
Widać bohaterowie pierwszych
stron gazet nie byli gotowi podjąć takiego ryzyka.
wtorek, 12 grudzień, 2006
Prawdziwy VIP
Byłem pierwszym w historii laowai, który zawitał do Rugaozhangshengji
Hotel w Rugao Town. Menadżer, mimo iż nie mówił ani słowa po
angielsku, jak zresztą reszta obsługi również, osobiście zainteresował
się, czy smakuje mi obiad i czy pokój jest w porządku. Obiad był
przyzwoity. Rugaozhangshengji to najlepszy hotel w Rugao Town,
więc dyskusja na temat pokoju była bezcelowa. Spałem w lepszych, spałem
w gorszych. Menadżer był bardzo gościnny, mimo moich niemrawych
protestów zdecydował się zapewnić mi przyzwoite europejskie śniadanie -
mleko i chleb.
Rano, w osobnej, zimnej sali, czekał na mnie karton
podgrzanego w mikrofalówce mleka i koszyk różnych ciastek, każde
zapakowane oddzielnie w celofan. Babki drożdżowe, ciastka z kremem,
jakieś tortowe ciastka i rolady. Mit o Europie, jako krainie mlekiem i
miodem płynącej, musi być mocno zakorzeniony na chińskiej prowincji .
poniedziałek, 11 grudzień, 2006
O jeden most za dużo
Jak donosi ShanghaiDaily
zawalił się znowu most.
Znowu to mój
komentarz, takie wypadki są tutaj na porządku, może nie dziennym, ale
rocznym. To któryś z kolei upadły most, o którym donoszą media. Google
na hasło bridge collapse china wypluwa co najmniej
kilkanaście wypadków. Tym razem nie było ofiar śmiertelnych, bo most
zawalił się podczas testów. Dziwne jest, że wypadek wydarzył się w
Pekinie. Do tej pory takie historie miały miejsce w odległych
prowincjach, będących poza zasięgiem władzy centralnej, a zwłaszcza
Centralnej Komisji ds. Walki z Korupcją.
Kiedyś już pisałem, sposób prowadzenia niektórych inwestycji budowlanych budzi zaniepokojenie, o ile nie zgrozę. Nawet w Szanghaju, bedącym wizytówką Chin.
piątek, 08 grudzień, 2006
Największy ruchomy parking
W DSME (Daewoo
Shipbuilding and Marine Engineering) trwa budowa pierwszego z serii
trzech samochodowców dla szwedzkiego armatora Wallenius
Lines. Statki, o długości całkowitej 223 metry, szerokości 32,3
metra i wysokości prawie 35 metrów, będą mogły przewieźć do 8000
samochodów na trzynastu pokładach ładunkowych. W odróżnieniu od
mniejszych jednostek tego typu nazywanych PCTC (Pure Car & Track
Carrier) nowe statki oznaczono jako LCTC (Large Car & Track Carrier).
Samochodowce
to skomplikowane w budowie statki. Niektóre z pokładów (zazwyczaj 3 do 5
pokładów) mają regulowaną wysokość, w celu dostosowania do wysokości
przewożonych pojazdów. Wewnątrz konieczna jest instalacja kilkunastu
ramp potrzebnych do komunikacji. Trzeba się również sporo na nich
nałazić podczas budowy, kursując góra-dół po wszystkich pokładach,
statki mają przecież wysokość 10 piętrowego bloku mieszkalnego. Ale
przede wszystkim są brzydkie jak cholera. Pękate i niezgrabne kadłuby
kursują między Koreą lub Japonią a Stanami Zjednoczonymi i Europą,
odmierzając rytm światowej ekspansji Toyoty i Hyundaia. W powrotnej
drodze zabierają często setki używanych aut, które przewożone są do
Afryki i sprzedawane tam za absurdalne pieniądze (czasami bywają droższe
niż nowe auta w wysoko rozwiniętych krajach). Kilka mniejszych statków
tego typu popełniły również chińskie stocznie. Wychodzi im to różnie.
Stocznia NACKS w Nantongu poradziła sobie z budową trzech mniejszych
statków (o pojemności 5000 samochodów) bez większych problemów, w innych
chińskich stoczniach jednostki przekazywane są armatorom z ponad rocznym
opóźnieniem. Ale zdążą się zapewne nauczyć, zanim chińskie koncerny
samochodowe podejmą światową ekspansję.
Samochodowce
wymagają też dosyć wysoko wykwalifikowanej załogi, między innymi z uwagi
na możliwe problemy ze statecznością, o czym boleśnie się przekonało Mitsui
Lines.
Zdjęcie: Pasha
Group
Łowcy talentów Formuły 1 powinni obserwować chłopaków ładujących i rozładowujących te statki. Samochody wjeżdżają tam o własnych siłach oczywiście, z piskiem opon i silnikami dokręconymi na zimno do obrotów maksymalnych. Ale w końcu, jak się ma w kilkunastu do załadowania 8 tysięcy aut, to trzeba sobie pracę urozmaicić. Inaczej można się zanudzić na śmierć.
sobota, 02 grudzień, 2006
Kolejny szczery człowiek
Szczerość wywiadu, jakiego swego czasu udzielił Rzeczpospolitej były wiceminister finansów Mirosław Barszcz, była przed długi czas nie do pobicia. Ale mamy chyba nowego lidera, pan Robert Gwiazdowski, członek Rady Nadzorczej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w wywiadzie dla najnowszego numeru tygodnika Najwyższy Czas! (numer z 02.12.2006).
- Należy przyznać, że mówi Pan publicznie słowa, których nie wszyscy
chcą słuchać, na przykład ostrzega Pan, jako członek Rady Nadzorczej
ZUS, żeby nie liczyć na emerytury z tej instytucji.
-
Moje słowa, żeby nie liczyć na emerytury z ZUS wywołały gdzieniegdzie
zdumienie i agresję. Można te reakcje zrozumieć, gdyż politykom udało
się wmówić ludziom, że są "ubezpieczeni", a płacąc "składki",
"oszczędzają" na własne emerytury. Tymczasem pieniążki, które co miesiąc
pod przymusem i groźbą kary pozbawienia wolności, są pobierane od ludzi
pod mylącą nazwą "składki ubezpieczeniowej", są po prostu ordynarnym
podatkiem celowym, przeznaczanym prawie w całości nie na przyszłe
emerytury, tylko na wypłatę świadczeń dla aktualnie je otrzymujących
emerytów i rencistów.
W związku z tym z ZUS-ie nie ma w
ogóle żadnych pieniędzy. Nie ma ich też w Otwartych Funduszach
Emerytalnych. Te instytucje nie mogą ich inwestować za granicą. Nie mogą
też kupować nieruchomości w Polsce. Dlatego na wzroście cen polskich
nieruchomości zarabiają emeryci holenderscy i niemieccy, bo ich fundusze
emerytalne mogą inwestować bezpośrednio w nieruchomości w Polsce i
właśnie to robią.
- W co inwestują nasze Otwarte
Fundusze Emerytalne?
- 60 procent środków, które ZUS przekazuje
do OFE, lokują one w "bezpiecznych" i "dobrze oprocentowanych"
obligacjach skarbowych. A skarb państwa przekazuje je z powrotem do ZUS,
żeby starczyło na dzisiejsze wypłaty. A i tak nie starcza, więc ZUS
zaciąga kredyt komercyjny w bankach!!!
Ciekawym ile rocznie kosztuje obsługa tej całej kołomyi?
Chyląc
czoła przed godną szacunku szczerością wypowiedzi pana Gwiazdowskiego,
wyrażam też przekonanie iż nie wywoła ona żadnej reakcji. A to dlatego
iż nie poparł on swoich tez dowodami wygrzebanymi w szafie Lesiaka, nie
zdemaskował również przy tej okazji żadnego agenta SB, lub WSI
działającego w ZUS-ie. Jednym słowem, nawet nie zająknął się o sprawach
dla przyszłości kraju naprawdę najważniejszych.
piątek, 01 grudzień, 2006
Tysiące nowych inspektorów
Det Norske Veritas zatrudni w tym roku dodatkowo ponad 1000 pracowników. Oznacza to skokowe zwiększenie zatrudnienia o jakieś 20%. Zdecydowana większość z nowo zatrudnionych znajdzie zapewne pracę w Chinach. Ciekaw jestem, jak to będzie funkcjonować w praktyce.
Z własnego doświadczenia wiem, że przeniesienie 'europejskiej' rzetelności i obiektywności w pracy, na pogmatwany i zaplątany w związkach towarzysko-rodzinno-przyjacielskich chiński grunt (guanxi) napotyka czasami niejakie trudności. Spotykałem tu pełne spektrum zachowań inspektorów towarzystw klasyfikacyjnych, od zupełnego profesjonalizmu, do akceptacji i obicia znakami odbiorowymi konstrukcji jeszcze przed rozpoczęciem spawania. Jak się później okazało, dyrektor zakładu i inspektor towarzystwa klasyfikacyjnego studiowali razem. Nie są to bardzo częste przypadki, niemniej jednak zawsze trzeba zachować czujność.
Wyjaśnienie dla czytelników spoza branży:
Det
Norske Veritas jest jedną z kilku niezależnych instytucji zajmujących
się tzw. klasyfikacją jednostek pływających. Więcej można się dowiedzieć
na wikipedii.