« listopada 2006 | Strona główna | stycznia 2007 »

Archiwum grudnia 2006

Szczęśliwego Nowego Roku!

Opublikował Marcin, niedziela, 31 grudnia, 2006 9:01.41

 

Skojarzenia

Opublikował Marcin, czwartek, 28 grudnia, 2006 17:07.29

...
- No to właściwie z czego ta twoja Polska jest znana? - zapytał pomiędzy jednym a drugim kęsem kimchi.
Szalenie trudne pytanie, na które próbowałem odpowiedzieć już wiele razy. Prawie nikt w Azji nie ma z Polską żadnych skojarzeń.
- Wiesz, prezydentem i premierem u nas są bliźniacy jednojajowi.
- Aaaaaaaaaaaaaaaa, teraz sobie przypomniałem, czytałem o tym w gazecie.

...

Pięćdziesiąt kilometrów na północ od naszej knajpy, za strefą zdemilitaryzowaną, tysiące północnokoreańskich żołnierzy celowało do nas z artylerii. Podobno są w stanie wystrzelić pół miliona pocisków na godzinę. Nikt się tym nie przejmował ...

Seul

Edytowano : poniedziałek, 17 stycznia, 2011 6:05.16

Wesołych Świąt!

Opublikował Marcin, niedziela, 24 grudnia, 2006 9:55.03

Xmas  

Edytowano : poniedziałek, 17 stycznia, 2011 5:39.26

Wielkie sprzątanie

Opublikował Marcin, wtorek, 19 grudnia, 2006 4:33.53

Na koniec remontu na statek wejdzie około 200 osób, wziętych w większości z kolejki bezrobotnych oczekujących przed stocznią. Każdy dostanie wiadro z ciepłą wodą i detergentem oraz szmaty. W trzy, cztery dni wymyją ręcznie statek do czysta, od topu masztu do stępki. Każdy wręg i każdą węzłówkę, z dwóch stron. Potem rozmontują rusztowania, a armator, w białym kombinezonie, dokona ostatniej inspekcji.

Bajzel

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 19:31.42

Kite Surfing

Opublikował Marcin, piątek, 15 grudnia, 2006 0:10.32

Niemiecki armator, Beluga Group, zdecydował się wyposażyć jeden ze swoich statków w pomocniczy napęd żaglowy. Będzie to wielki, sterowany komputerem, kite, o powierzchni 160m2, mocowany do masztu na dziobie statku i wypuszczany na wysokość do 500 metrów nad poziom morza. Producentem żagla jest niemiecka firma SkySails, według której kite, w optymalnych warunkach, może zmniejszyć zużycie paliwa o połowę, a co za tym idzie znacznie ograniczyć emisję CO2 i innych szkodliwych związków. Projekt, rozwijany przy wsparciu niemieckiego Ministerstwa Nauki, nie był wcześniej przyjmowany zbyt entuzjastycznie, dopiero dramatyczny wzrost cen paliwa pozwolił SkySail przebić się do świadomości armatorów. Niemniej jednak żagiel ma istotne ograniczenia, przede wszystkim nadaje się wyłącznie dla statków rozwijających prędkość nie większą niż 16 węzłów. To automatycznie eliminuje go z zastosowania na wszystkich kontenerowcach, które zazwyczaj przemierzają oceany z prędkościami grubo powyżej 20 węzłów. Nie będzie można też żeglować ostrzej niż 70stopni na wiatr. Producent jest przekonany, że inwestycja w żagiel, który ma kosztować do 3,5 miliona euro, powinna się zwrócić w ciągu trzech lat.
Beluga SkySails będzie pierwszym statkiem komercyjnym, na którym zostanie zastosowany nowy wynalazek. Statek ma wejść do eksploatacji na początku 2007 roku.
Pewnie u nie jednego europejskiego kapitana na widok żagla nad statkiem zakręci się w oku łza. Natomiast dla filipińskiej załogi będzie to jeszcze jedno skomplikowane dziadostwo na pokładzie, za obsługę którego nie dostaną ani jednego dolara więcej. Za to ich filipińskim dziewczynom, żonom i kochankom, które prawie zmonopolizowały rynek występów artystycznych w chińskich pubach, knajpach i restauracjach, żagiel nie zrobi pewnie żadnej różnicy.

SkySails Filipinki

Edytowano : piątek, 15 grudnia, 2006 15:19.33

Prawdziwy VIP

Opublikował Marcin, wtorek, 12 grudnia, 2006 23:21.07

Byłem pierwszym w historii laowai, który zawitał do Rugaozhangshengji Hotel w Rugao Town. Menadżer, mimo iż nie mówił ani słowa po angielsku, jak zresztą reszta obsługi również, osobiście zainteresował się, czy smakuje mi obiad i czy pokój jest w porządku. Obiad był przyzwoity. Rugaozhangshengji to najlepszy hotel w Rugao Town, więc dyskusja na temat pokoju była bezcelowa. Spałem w lepszych, spałem w gorszych. Menadżer był bardzo gościnny, mimo moich niemrawych protestów zdecydował się zapewnić mi przyzwoite europejskie śniadanie - mleko i chleb.
Rano, w osobnej, zimnej sali, czekał na mnie karton podgrzanego w mikrofalówce mleka i koszyk różnych ciastek, każde zapakowane oddzielnie w celofan. Babki drożdżowe, ciastka z kremem, jakieś tortowe ciastka i rolady. Mit o Europie, jako krainie mlekiem i miodem płynącej, musi być mocno zakorzeniony na chińskiej prowincji .

Hotelowy Budda  

Edytowano : wtorek, 12 grudnia, 2006 23:30.34

O jeden most za dużo

Opublikował Marcin, poniedziałek, 11 grudnia, 2006 3:31.19

Jak donosi ShanghaiDaily zawalił się znowu most.
Znowu to mój komentarz, takie wypadki są tutaj na porządku, może nie dziennym, ale rocznym. To któryś z kolei upadły most, o którym donoszą media. Google na hasło bridge collapse china wypluwa co najmniej kilkanaście wypadków. Tym razem nie było ofiar śmiertelnych, bo most zawalił się podczas testów. Dziwne jest, że wypadek wydarzył się w Pekinie. Do tej pory takie historie miały miejsce w odległych prowincjach, będących poza zasięgiem władzy centralnej, a zwłaszcza Centralnej Komisji ds. Walki z Korupcją.

Kiedyś już pisałem, sposób prowadzenia niektórych inwestycji budowlanych budzi zaniepokojenie, o ile nie zgrozę. Nawet w Szanghaju, bedącym wizytówką Chin.

Bamboo

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 19:29.52

Największy ruchomy parking

Opublikował Marcin, piątek, 08 grudnia, 2006 2:44.42

W DSME (Daewoo Shipbuilding and Marine Engineering) trwa budowa pierwszego z serii trzech samochodowców dla szwedzkiego armatora Wallenius Lines. Statki, o długości całkowitej 223 metry, szerokości 32,3 metra i wysokości prawie 35 metrów, będą mogły przewieźć do 8000 samochodów na trzynastu pokładach ładunkowych. W odróżnieniu od mniejszych jednostek tego typu nazywanych PCTC (Pure Car & Track Carrier) nowe statki oznaczono jako LCTC (Large Car & Track Carrier).
Samochodowce to skomplikowane w budowie statki. Niektóre z pokładów (zazwyczaj 3 do 5 pokładów) mają regulowaną wysokość, w celu dostosowania do wysokości przewożonych pojazdów. Wewnątrz konieczna jest instalacja kilkunastu ramp potrzebnych do komunikacji. Trzeba się również sporo na nich nałazić podczas budowy, kursując góra-dół po wszystkich pokładach, statki mają przecież wysokość 10 piętrowego bloku mieszkalnego. Ale przede wszystkim są brzydkie jak cholera. Pękate i niezgrabne kadłuby kursują między Koreą lub Japonią a Stanami Zjednoczonymi i Europą, odmierzając rytm światowej ekspansji Toyoty i Hyundaia. W powrotnej drodze zabierają często setki używanych aut, które przewożone są do Afryki i sprzedawane tam za absurdalne pieniądze (czasami bywają droższe niż nowe auta w wysoko rozwiniętych krajach). Kilka mniejszych statków tego typu popełniły również chińskie stocznie. Wychodzi im to różnie. Stocznia NACKS w Nantongu poradziła sobie z budową trzech mniejszych statków (o pojemności 5000 samochodów) bez większych problemów, w innych chińskich stoczniach jednostki przekazywane są armatorom z ponad rocznym opóźnieniem. Ale zdążą się zapewne nauczyć, zanim chińskie koncerny samochodowe podejmą światową ekspansję.
Samochodowce wymagają też dosyć wysoko wykwalifikowanej załogi, między innymi z uwagi na możliwe problemy ze statecznością, o czym boleśnie się przekonało Mitsui Lines.

PCTC  
Zdjęcie: Pasha Group

Łowcy talentów Formuły 1 powinni obserwować chłopaków ładujących i rozładowujących te statki. Samochody wjeżdżają tam o własnych siłach oczywiście, z piskiem opon i silnikami dokręconymi na zimno do obrotów maksymalnych. Ale w końcu, jak się ma w kilkunastu do załadowania 8 tysięcy aut, to trzeba sobie pracę urozmaicić. Inaczej można się zanudzić na śmierć.

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 21:26.18

Kolejny szczery człowiek

Opublikował Marcin, sobota, 02 grudnia, 2006 10:40.36

Szczerość wywiadu, jakiego swego czasu udzielił Rzeczpospolitej były wiceminister finansów Mirosław Barszcz, była przed długi czas nie do pobicia. Ale mamy chyba nowego lidera, pan Robert Gwiazdowski, członek Rady Nadzorczej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w wywiadzie dla najnowszego numeru tygodnika Najwyższy Czas! (numer z 02.12.2006).

- Należy przyznać, że mówi Pan publicznie słowa, których nie wszyscy chcą słuchać, na przykład ostrzega Pan, jako członek Rady Nadzorczej ZUS, żeby nie liczyć na emerytury z tej instytucji.
- Moje słowa, żeby nie liczyć na emerytury z ZUS wywołały gdzieniegdzie zdumienie i agresję. Można te reakcje zrozumieć, gdyż politykom udało się wmówić ludziom, że są "ubezpieczeni", a płacąc "składki", "oszczędzają" na własne emerytury. Tymczasem pieniążki, które co miesiąc pod przymusem i groźbą kary pozbawienia wolności, są pobierane od ludzi pod mylącą nazwą "składki ubezpieczeniowej", są po prostu ordynarnym podatkiem celowym, przeznaczanym prawie w całości nie na przyszłe emerytury, tylko na wypłatę świadczeń dla aktualnie je otrzymujących emerytów i rencistów.
W związku z tym z ZUS-ie nie ma w ogóle żadnych pieniędzy. Nie ma ich też w Otwartych Funduszach Emerytalnych. Te instytucje nie mogą ich inwestować za granicą. Nie mogą też kupować nieruchomości w Polsce. Dlatego na wzroście cen polskich nieruchomości zarabiają emeryci holenderscy i niemieccy, bo ich fundusze emerytalne mogą inwestować bezpośrednio w nieruchomości w Polsce i właśnie to robią.
- W co inwestują nasze Otwarte Fundusze Emerytalne?
- 60 procent środków, które ZUS przekazuje do OFE, lokują one w "bezpiecznych" i "dobrze oprocentowanych" obligacjach skarbowych. A skarb państwa przekazuje je z powrotem do ZUS, żeby starczyło na dzisiejsze wypłaty. A i tak nie starcza, więc ZUS zaciąga kredyt komercyjny w bankach!!!

Ciekawym ile rocznie kosztuje obsługa tej całej kołomyi?
Chyląc czoła przed godną szacunku szczerością wypowiedzi pana Gwiazdowskiego, wyrażam też przekonanie iż nie wywoła ona żadnej reakcji. A to dlatego iż nie poparł on swoich tez dowodami wygrzebanymi w szafie Lesiaka, nie zdemaskował również przy tej okazji żadnego agenta SB, lub WSI działającego w ZUS-ie. Jednym słowem, nawet nie zająknął się o sprawach dla przyszłości kraju naprawdę najważniejszych.

Edytowano : sobota, 02 grudnia, 2006 11:35.20

Tysiące nowych inspektorów

Opublikował Marcin, piątek, 01 grudnia, 2006 5:10.37

Det Norske Veritas zatrudni w tym roku dodatkowo ponad 1000 pracowników. Oznacza to skokowe zwiększenie zatrudnienia o jakieś 20%. Zdecydowana większość z nowo zatrudnionych znajdzie zapewne pracę w Chinach. Ciekaw jestem, jak to będzie funkcjonować w praktyce.

Z własnego doświadczenia wiem, że przeniesienie 'europejskiej' rzetelności i obiektywności w pracy, na pogmatwany i zaplątany w związkach towarzysko-rodzinno-przyjacielskich chiński grunt (guanxi) napotyka czasami niejakie trudności. Spotykałem tu pełne spektrum zachowań inspektorów towarzystw klasyfikacyjnych, od zupełnego profesjonalizmu, do akceptacji i obicia znakami odbiorowymi konstrukcji jeszcze przed rozpoczęciem spawania. Jak się później okazało, dyrektor zakładu i inspektor towarzystwa klasyfikacyjnego studiowali razem. Nie są to bardzo częste przypadki, niemniej jednak zawsze trzeba zachować czujność.

Wyjaśnienie dla czytelników spoza branży:
Det Norske Veritas jest jedną z kilku niezależnych instytucji zajmujących się tzw. klasyfikacją jednostek pływających. Więcej można się dowiedzieć na wikipedii.

« listopada 2006 | Powrot na gore strony | stycznia 2007 »