« września 2007 | Strona główna | listopada 2007 »

Archiwum października 2007

Europejskie standardy

Opublikował Marcin, poniedziałek, 29 października, 2007 18:39.27

Powiedz, Marcin, czy taki niebywały tumiwisizm Chińczyków w odniesieniu do wszystkich cywilizowanych norm, których cześć wynika nawet nie tyle z bzdurnych europejskich zwyczajów i regulacji, a instynktu samozachowawczego - czy to jest w Chinach tak powszechne, jak wygląda na twoim blogu? Czy oni maja szanse dogonić pod tym względem cywilizowany świat?
Bogusz

Na pewno nie jest tak powszechny, jak to opisuje. Ale to chyba ciekawsza strona Chin :)
To pytanie to zresztą miecz obosieczny. Myślę, że podobne mógłby zadać pierwszy lepszy mieszkaniec Szanghaju usiłujący się przedostać z Okęcia do centrum Warszawy. Przylot z PuDongu, gdzie do lotniska jedzie się 6 (lub 8) pasmową autostradą, bądź Maglevem, do Polski, może również być poważnym szokiem kulturowym. Wydostanie swojej walizki po przylocie małym samolotem do Rębiechowa potrafi trwać dłużej, niż przejście całego ciągu technologicznego na lotnisku w PuDongu, obsługującego rocznie 20 milionów ludzi (po rozbudowie, która trwać będzie prawdopodobnie krócej, niż odbiór Terminalu nr 2 na Okęciu przez Państwową Straż Pożarną, będzie obsługiwać 60 milionów pasażerów rocznie).
Mówienie o kontrastach w chińskim społeczeństwie to truizm. Ale w kontekście tego, pytanie chyba nie do uniknięcia. Ludzie prowadzący normalne (wg naszych standardów) życie, mający mieszkania, samochody, szkoły, mieszają się ciągle z ludźmi ledwo co oderwanymi od pługa, którzy to nie mają właściwie nic, lub prawie nic. I to oni, jadąc tysiące kilometrów ciężarówkami, o które w ogóle nie dbają, bo przecież nie są ich, nie zdejmując przez tygodnie swojej odzieży roboczej, chodząc latami w tych samych butach, mieszkając w przyzakładowych koszarach, których nigdy nie sprzątają, w których sikają przez okna i które doprowadzają błyskawicznie do stanu śmietniska, tworzą ten klimat. Śmiecąc i brudząc. Zbiorowa nieodpowiedzialność za otoczenie, w którym przebywają. Ryzykują na kiepsko zabezpieczonych rusztowaniach chodząc w klapkach po zakładach przemysłowych. Wyglądają, jakby im tak naprawdę nie zależało. I chyba nie zależy, bo każdy jednostkowy wysiłek w kierunku zmiany stanu rzeczy rozpłynie się natychmiast w bałaganiarstwie milionów ludzi, którzy mają wszystko w głębokim niepoważaniu. Tak to chyba działa. Ale to nie jest stan powszechny. Dużo miejsc (zwłaszcza nowe miasta, bądź nowe centra starych miast) jest w miarę zadbanych, chociaż wszystkie noszą ten charakterystyczny rys azjatyckiego chaosu. To chyba uniwersalna zasada, że w czystym otoczeniu ludzie nagle porządnieją.

Na koniec, wg opinii kolegów z mojej pracy, którym zdarzyło się bywać w latach 70tych w Polsce, wrażenia z pobytu w PRL-u były podobne do tych, jakie miewa się jeszcze dzisiaj w Chinach. Może więc się kiedyś podciągną. Chociaż z drugiej strony, dlaczego wszyscy mają żyć według cywilizowanych (europejskich?) norm?

Uuups!!  

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 20:20.04

Chef's salad

Opublikował Marcin, czwartek, 25 października, 2007 19:54.43

Chef's salad w Jingang wbiła wszystkich w fotele. Mimo że przy stole siedzieli sami chińscy wyjadacze.
Dwie wydrążone pomarańcze wypełnione miąższem wymieszanym z jakimś syropem z bitą śmietaną na topie, kilka plasterków arbuza i jabłka. Do tego świeże ogórki i kapusta pekińska polana majonezem. Okazało się jednak, że Chef's salad nie komponuje się, wbrew nadziejom zamawiającego, ze stekiem.

Chef's salad  

To był właściwie koniec przygód z europejskim jedzeniem w Jingang, jako że nie było w tej mieścinie więcej restauracji mających europejskie menu.

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 20:21.29

Koreańska stopa

Opublikował Marcin, wtorek, 23 października, 2007 18:20.40

Wciśnięta w drzwi prowadzące do europejskiego przemysłu stoczniowego.
Jak dzisiaj doniosły media, koreańska grupa STX (World Best - jak sobie wysmarowali na wszystkich suwnicach bramowych w swojej macierzystej stoczni w Jinhae) zakupiła 39% udziałów norweskiej grupy Aker Yards. Zarząd Akera wydaje się być zaskoczony, opublikowano jedynie bardzo enigmatyczny komunikat.

To chyba nie jest dla Europejczyków najlepsza informacja. Najbardziej znanym produktem Akera są przede wszystkim wielkie wycieczkowce, technologii budowy których koreańczycy jeszcze nie opanowali. Zapewne chęć zdobycia know-how legła u podstaw inwestycji STX. Oby to nie oznaczało, że produkcja tych wysoce skomplikowanych jednostek również wywędruje na Daleki Wschód.

Update z 25.10.2007: Więcej o tej sprawie w Digital Chosunilbo.

Edytowano : czwartek, 25 października, 2007 18:36.25

Taczka stoczniowa

Opublikował Marcin, piątek, 19 października, 2007 7:21.37

Taczka stoczniowa:
- ver 1.0 - z normalnymi kołami szprychowymi, z pneumatycznymi oponami;
- ver 2.0 - z jednym kołem stalowym pełnym (bez otworów ulżeniowych) o grubości 6 mm, wyciętym na maszynie CNC;
- ver 3.0 - z dwoma kołami stalowymi pełnymi (bez otworów ulżeniowych), materiał jak wyżej;
- ver 4.0 finalna, z uwzlędnieniem uwag przekazanych z warsztatu, z dwoma kołami stalowymi z otworami ulżeniowymi, materiał jak wyżej;
Proces rozwoju konstrukcji trwał około roku.

Taczka stoczniowa
Taczka versja finalna  

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 20:21.49

Natchan Rera

Opublikował Marcin, środa, 17 października, 2007 18:41.58

Natchan Rera, wybudowany przez stocznię Incat Australia.
Pierwszy statek w historii, który jest w stanie przewieźć 1000 ton ładunku z prędkością co najmniej 40 węzłów (74 kmh). Prom, wybudowany na zamówienie japońskiego armatora Higashi Nihon Ferry, może przewieźć do 355 samochodów i będzie kursował pomiędzy wyspami Honshu a Hokkaido. Całkowicie aluminiowa jednostka ma długość 112 metrów. Więcej informacji o statku można znaleźć tutaj.

Natchan Rera
Zdjęcie: Incat.  

Natchan Rera, z 350 samochodami na pokładzie, przebywa odcinek równy długości wszystkich oddanych do eksploatacji w roku bieżącym w Polsce autostrad w 6 minut i 14 sekund. Niebywałe osiągnięcie. Australijskich inżynierów. I polskiego rządu również.

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 21:20.10

Słonecznik

Opublikował Marcin, środa, 10 października, 2007 19:18.07

Pod koniec września spłynął na wodę, w stoczni Lurssen, drugi największy na świecie jacht. Nazwano go SunFlower, z tym że nazwa prawdopodobnie ulegnie zmianie, w chwili przekazania jednostki armatorowi.
Jacht ma długość 155 metrów (sic!) i poza tym niewiele o nim wiadomo. Charakterystyczny piaskowy kolor wywołał spekulujacje, że kolos trafi do Zatoki Perskiej, do którejś z rządzących tam dynastii.

Sunflower
Zdjecie: Thomas Rutka www.ships-online.de

Jak dla mnie, to brzydki jest. Wygląda jak stary pasażer

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 21:20.25

Szerokie pasmo

Opublikował Marcin, poniedziałek, 08 października, 2007 20:23.32

Szerokie pasmo

Butelka skutecznie chroni łącze już od kilku miesięcy. To, paradoksalnie, najszybsze i najbardziej stabilne połączenie jakim dysponujemy w naszych biurach. Mogę się tylko domyślać w jaki sposób podłączone są pozostałe.

Edytowano : sobota, 24 kwietnia, 2010 20:25.15

I'm back

Opublikował Marcin, sobota, 06 października, 2007 10:46.34

I obiecuję wrócić do pisania.
Na razie dla zainteresowanych kilka wakacyjnych zdjęć z Krety.

Otrzymałem też informację, że coś przestało działać w Internet Explorerze. Na tyle na ile mogłem się zorientować, to problem spowodował zamieszczony klip z YouTube. Wywaliłem go na razie, bo nie mam w tej chwili czasu w tym głębiej pogrzebać. Ale ponieważ w Firefoxie i w Operze działało mimo wszystko, to jak zwykle polecam porzucenie Internet Explorera na rzecz innej przeglądarki.

Edytowano : sobota, 06 października, 2007 11:04.39

« września 2007 | Powrot na gore strony | listopada 2007 »