Genesis 2009
Opublikowal Marcin, sobota, 30 wrzesień, 2006 17:33.02
Powoli zaczynają być ujawniane szczegóły na temat nowego wycieczkowca,
zamówionego w Aker Kværner przez Royal
Caribbean Cruise Lines. Kontrakt na budowę wycieczkowca, warty około
1 miliarda dolarów, z opcją na jeszcze jeden statek, uprawomocnił się w
lutym bieżącego roku.
Statek, oznaczony jak na razie
kryptonimem Project Genesis, ma być zdecydowanie największym
wycieczkowcem jaki dotychczas zbudowano. Pod względem pojemności
rejestrowej brutto ma być o 43% większy od największej dotychczas
pływającej jednostki - Freedom
of the Seas. Genesis będzie przerażająco wielkim kolosem, o
długości 360 metrów, szerokości 47 metrów i wysokości od stępki do topu
masztu 73 metry. Armator podaje, że na statku znajdzie się miejsce dla
5400 pasażerów, aczkolwiek liczbę tę można uznać za mocno zaniżoną.
Operatorzy jak ognia unikają podawania rzeczywistej liczy koi na statku,
żeby potencjalni klienci nie zaczęli się zastanawiać, czy na pewno chcą
spędzić swój, szalenie w końcu drogi, urlop w takim tłumie. W tym
wypadku można przyjąć że Genesis będzie
mógł prawdopodobnie przyjąć na pokład około 7 tysięcy pasażerów.
W tym tygodniu Wärtsilä poinformowała o zdobyciu kontraktu na dostawę silników głównych statku. Genesis napędzany będzie sześcioma średnio obrotowymi silnikami diesla typoszeregu Wärtsilä 46, które będą stanowić elektrownię statku. Całkowita moc siłowni nie została oczywiście ujawniona. Jak większość nowych statków wycieczkowych Genesis będzie miał napęd typu diesel-electric, co oznacza że śruby napędowe, umieszczone w obrotowych gondolach, napędzane będą silnikami elektrycznymi.
Obrazek: AkerKværner
Według szacunków stoczni projekt zapewni zatrudnienie na 5800 osobo/lat, co stanowi, bagatela, jakieś 10 milionów roboczogodzin. Oznacza to też że, statystycznie rzecz biorąc, od dnia podpisania kontraktu do planowanego dnia przekazania jednostki armatorowi (jesień 2009) w projekt musi być zaangażowane dzień w dzień około 1500 osób.
No cóż, przed fińskimi inżynierami jest zapewne jeszcze całe morze problemów do rozwiązania, o istnieniu których gdańscy stoczniowcy, zajęci wiecowaniem i walką z kurią krakowską o nadanie stoczni imienia Jana Pawła II, zapewne nie mają pojęcia.
Sam fenomen wycieczkowców i ich popularności jest dla mnie mocno
niezrozumiały. Zdarzyło mi się być zamieszanym w budowę kilku statków
tego typu w niemieckiej stoczni Meyer
Werft w Papenburgu. Sama jednostka robi oczywiście niesamowite
wrażenie, logistycznie jest to przedsięwzięcie bardziej skomplikowane
niż budowa promu kosmicznego. Ale zakwaterowanie, z wyjątkiem
najdroższych kabin, nie jest specjalnie zachwycające. Jest jak w
średniej klasy hotelu, tylko uciec nie ma dokąd. Wyobrażam też sobie, że
pomimo wielkości tych olbrzymów, na wszystkich pokładach i promenadach
musi panować straszny tłok, a nie jest to coś, za czym specjalnie
przepadam.
Mimo wszystko ludzie chcą pływać na takich statkach i
dlatego też do 2009 roku ma zostać zbudowanych 29 nowych wycieczkowców,
o łącznej wartości 16,5 miliarda USD. W tej branży liczą się w chwili
obecnej jedynie trzy stocznie na świecie: największy, po niedawnym
przejęciu od Alstomu stoczni Chantiers de l'Atlantique (słynnej z
wybudowania Queen Mary 2) Aker Kværner, włoski państwowy koncern
stoczniowy Fincantieri
oraz prywatna niemiecka stocznia Meyer Werft. Wycieczkowce to też
ostatnie pole w przemyśle stoczniowym, w którym Europejczycy nie oddali
pola Azjatom. Jak do tej pory tylko Mitsubishi Heavy Industries porwało
się na budowę tego typu jednostki, próbując dostarczyć dwa statki dla
Princess Cruises. Ale po katastrofie, jakim okazała się być budowa
pierwszego z nich (na skutek problemów technicznych i pożaru pod koniec
budowy statek przekazano armatorowi prawie rok po terminie), na razie
nikt więcej nie próbował.