« maj 2007 | Strona główna | marzec 2007 »

niedziela, kwiecień 29, 2007

Spotkanie motywacyjne

Nie ma szans na sukces w biznesie, bez odpowiednio umotywowanych pracowników. Do odpowiedniego umotywowania pracowników zazwyczaj konieczne jest zebranie ich razem w jednym miejscu. Jeśli nie ma miejsca w zakładzie pracy, spotkanie motywacyjne może się odbyć również na ulicy. Każda firma kultywuje inny rytuał porannego wspólnego pokrzykiwania, gimnastyki czy biegania po ulicy i skandowania jakiś haseł. Jak w armii. Wspólnym mianownikiem jest zawsze jakiś kierownik lub kierowniczka, wykrzykująca motywujące slogany, które wszyscy powtarzają.
Prowadzenie takich spotkań wprost na ulicy nie powoduje jakiegoś zwiększonego zamieszania, raczej doskonale wpisuje się w ogólny chaos.

Motywacja  

Napisał Marcin o 2:32 PM
Zmieniono: niedziela, kwiecień 29, 2007 2:44 PM
Kategorie: Chiny
|

wtorek, kwiecień 24, 2007

DongFeng na zakręcie

Dosyć standardowa sytuacja drogowa tutaj, gdzie wysokość załadunku ciężarówek limitowana jest jedynie fantazją kierowcy, lub ewentualnie niskim pułapem chmur, a do mocowania służą sznurowadła. Widziałem takich przypadków już kilkanaście, większych i mniejszych ciężarówek.

DonFeng na zakręcie

Rozwinął się z tego korek w klasyczny chiński sposób. Jedna strona drogi została zablokowana, wszyscy się zatrzymali na chwilę, po czym jakiś krewki kierowca ciężarówki postanowił wyminąć korek po przeciwnym pasie. Za nim kilku innych, nie chcących być ostatnimi frajerami. Szło im całkiem dobrze, dopóki nie spotkali aut jadących po swoim pasie z przeciwka. Wtedy się wszystko zablokowało. Trąbienie trwało przez jakąś godzinę. Potem, nie wiadomo jakim cudem, jakoś się wszyscy przepchali, pozostawiając na placu boju krzywego DongFenga.

Napisał Marcin o 11:48 PM
Zmieniono: środa, kwiecień 25, 2007 5:26 AM
Kategorie: Chiny
|

niedziela, kwiecień 22, 2007

Nie istniejesz, będąc cicho

W narodzie liczącym 1,3 miliarda ludzi wyartykułowanie czegokolwiek napotyka niejakie trudności. Nie oznacza to jednak, że nie należy próbować. I próbują wszyscy, zazwyczaj jednocześnie. Próbują dać znać innym że istnieją, bo ci których nie słychać, nie są dostrzegani, jakby nie istnieli. Cokolwiek masz do powiedzenia, lepiej będzie jak to wykrzyczysz, bo właściwie zawsze jesteś w środku tłumu innych ludzi, którzy też mają coś do wykrzyczenia.
Regulacja głośności w telewizorach wydaje się być zbędna, wystarczy jedno ustawienie na głośność maksymalną. Taksówkarz wiozący cię w środku nocy przez puste miasto użyje kilka razy klaksonu. Zresztą jedynego urządzenie regularnie serwisowanego w chińskim samochodzie. Kierowca trójkołowego roweru, jadący gdzieś o bladym świcie przez śpiące ciągle miasto, zapamiętale i bez przerwy dzwoni kołatką-dzwonkiem, w który wyposażony jest prawie każdy taki pojazd.
Próg odporności na hałas Chińczycy mają przesunięty w rejony dla mnie nieosiągalne. Nikt w stoczni, oprócz mnie, nie używa żadnych środków ochrony słuchu. Zresztą na warsztacie i tak jest ciszej, niż w chińskiej dyskotece.

Kołatka-dzwonek

Prawie każdy nasz chińczyk, wracający ze szkolenia w Szwecji, pytany o wrażenia odpowiadał: It's very quiet out there (Bardzo tam cicho).

wtorek, kwiecień 17, 2007

Naprawdę świeże krewetki

Naprawdę świeże krewetki, podane w wykańczającej dla nich zalewie alkoholowej. Wykańczanie trochę trwało, potem można się było rozkoszować smakiem.

Napisał Marcin o 3:20 PM
Zmieniono: wtorek, kwiecień 17, 2007 4:11 PM
Kategorie: Chiny
|

czwartek, kwiecień 12, 2007

Micha w stoczni

Micha w stoczni to też chińska kuchnia, chociaż trochę mniej wyrafinowana niż można by się spodziewać.
Miseczka z ryżem i drewniane pałeczki wielokrotnego użytku w dłoń, na środku stołu kilka talerzy z jedzeniem i miska z zupą, w których to mieszają swoimi pałeczkami wszyscy zebrani. Wyciągasz ze środka to na co masz ochotę i wrzucasz do swojej miski z ryżem, zajadasz. Ości, kości i chrząstki wypluwasz prosto na stół.
Na koniec, gdy w misce zostaje Ci już końcówka ryżu, zalewasz go zupą i wypijasz siorbiąc. A na koniec zamieniasz swoją miseczkę w popielniczkę, o ile palisz oczywiście.

Micha w stoczni  

Napisał Marcin o 8:45 AM
Zmieniono: czwartek, kwiecień 12, 2007 8:48 AM
Kategorie: Chiny
|

sobota, kwiecień 07, 2007

Konsternacja

Lufthansa, w przeciwieństwie do SASu, ciągle serwuje nieograniczoną ilość alkoholu w lotach długodystansowych. Pomaga to trochę przetrwać podróż. Patrząc na moich współtowarzyszy z niemieckimi paszportami mam wrażenie, że gdyby wprowadzili jakieś limity, to na pokładzie samolotu wybuchłby bunt. Jedenaście godzin na zydlu w Boenigu 747. Mało się nie czerwienię na myśl, że byłem podekscytowany przed pierwszym w życiu lotem międzykontynentalnym.

Wyrobiony podczas kilkunastu chińskich tygodni odruch warunkowy przepuszczania, niezależnie od okoliczności, wszystkich samochodów, powoduje konsternację u kierowców na ulicach Göteborga. Stoimy, oni czekają aż przejdę, ja, aż oni przejadą. Za każdym razem trwa to chwilę, zanim uświadamiam sobie, że mogę i powinienem iść, bo oni się nie ruszą zanim nie przejdę. Nic na to nie poradzę. Właśnie wróciłem z kraju, gdzie przejście przez skrzyżowanie na przejściu dla pieszych przy zielonym świetle jest kiepskim pomysłem. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest przechodzenie z dala od skrzyżowań i przejść dla pieszych. W takim miejscach mogą Cię rozjechać tylko z lewej lub z prawej strony. Na skrzyżowaniu - z każdej. Na skrzyżowaniu musisz mieć oczy dookoła głowy, żeby ogarnąć tych, którzy zetną zakręty, wyjadą pod prąd, będą wyprzedzać, lub po prostu zapragną przejechać na czerwonym świetle.

Jak się chce, to można również pisać o niczym. Ten wpis jest tego najlepszym dowodem.

Napisał Marcin o 6:42 PM
Zmieniono: sobota, kwiecień 07, 2007 6:54 PM
Kategorie: Chiny, Inne
|

środa, kwiecień 04, 2007

Jachtowiec

Na początku maja 2007 zaplanowano przekazanie armatorowi, którym jest Dockwise Yacht Transport, jednostki Yacht Express. Jest to specjalnie zaprojektowany do przewożenia jachtów zanurzalny statek typu flo/flo (float on/float of). Yacht Express wyposażony jest w dok, do którego, po zanurzeniu się jednostki, wprowadzane są transportowane jachty. Statek ma umożliwić armatorom jachtów przerzucenie swoich cacek przez Atlantyk w ciągu zaledwie 8 dni, gdy się nagle zdecydują spędzić lato na Morzu Śródziemnym, a nie na Florydzie.
Dockwise Yacht Transport to jedna z tych firm, które funkcjonują na rynku, o istnieniu którego znakomita większość ludzi nie ma pojęcia. To samo dotyczy znacznej części stoczni jachtowych, budujących superluksusowe jachty, których ceny zaczynają się od miliona dolarów za metr bieżący, a górnej granicy ceny właściwie nie ma. Rynek ten rośnie po cichu, ale stabilnie, wraz z rosnącą liczbą milionerów na świecie. Najsłynniejsze stocznie jachtowe na świecie znajdują się w Europie, przede wszystkim w Holandii oraz w Niemczech, gdzie działa konsorcjum Lurrsen, które dostarczyło większość z najsłynniejszych jachtów na świecie, jak na przykład warte po 200 milionów dolarów jachty dla Paula Allena, Larrego Ellisona czy Romana Abramowicza.

Sea Servant
Zdjęcie: Dockwise Yacht Transport  

Napisał Marcin o 12:36 AM
Zmieniono: środa, kwiecień 04, 2007 12:40 AM
Kategorie: Gra w statki
|